Mały powrót? >> piątek, 27 marca 2009 23:48:24 Więc tak...
Mylog zaczął znowu działać.
Nie pisałam już rok. Nie wiem czy mam dalej pisać to opowiadanie gdyż przypuszczam że wszyscy starzy czytelnicy zapomnieli już całą fabułę.
Więc pytanie jest takie: Czy mam zacząć pisać od początku?
Czy mam kontynuować
A może czy mam nie pisać nic?
Pozdrawiam. komentarze [8]
12- Jest nieciekawie >> niedziela, 6 kwietnia 2008 20:15:57 Shikamaru siedział na szczycie wysokiego drzewa. Był wykończony i poobijany. Jednak nie wydawało mu się to dziwne jak przypominał sobie, że przez cały dzień szukał Temari. W dodatku ciągle czuł jak by coś za nim podążało. Obecnie pozbył się tego uczucia, lecz był pewien, że powróci. Czasami słyszał w oddali żeńskie krzyki, jednak nie umiał stwierdzić czy należą do blondynki. Próbował odganiać od siebie myśli, że to przez niego Temari zaginęła, lecz z każdą godziną było to dla niego trudniejsze. Nie wiedział co powinien zrobić. Czy ma wrócić do Konohy, do której dotrze za trzy dni czy może zostać tu i z nadzieją wyczekiwać dnia kiedy Temari da o sobie znać? W takich sytuacjach Nara chciał mieć w pogotowiu mózg jouina. Prawdopodobnie gdyby wiedział gdzie konkretnie jest już był by w drodze do wioski, jednak nie znał tego miejsca i nie wiedział jak w drodze powrotnej do niego trafić. Nagle rozbolała go głowa tak mocno, że czuł, że za chwilę zemdleje. Dotknął czoła. -Słyszysz mnie dzieciaku? Gdzie jesteś? Jak się nie pojawisz ta dziewucha zginie, jest w moich sidłach. GDZIE JESTEŚ?! -wrzasnął jakiś głos w głowie Shikamaru
Chłopak poczuł, że już nie boli go głowa, a w myślach nie słyszy przerażającego głosu, jednak to go nie ucieszyło. Ostatecznie mógł porzucić złudne nadzieje, że Temari gdzieś się ukrywa i jest bezpieczna. Teraz wiedział, że ktoś ją porwał i jak czegoś w porę nie zrobi będzie martwa. Jego serce biło jak oszalałe. Nie wiedział co może zrobić. Przecież jak mu się pokaże podzieli los dziewczyny. Nie był na tyle głupi, żeby sądzić, że wróg uwolni Temari gdy dostanie jego. Jednak wiedział, że nic mądrzejszego nie może zrobić. Przecież nie będzie siedział na tym drzewie do końca życia, w końcu będzie musiał stąd wyjść, a wtedy... o tym wolał nie myśleć.
Dziewczyna nadal pluła krwią. Sasuke stał oparty o ścianę, a Naruto wraz z Kakashim siedzieli obok Hinaty. Wprawdzie jouin zatrzymał krwotok, jednak już teraz było wiadome, że Hinata na tej misji do niczego nie przyda. Hyuga wydobrzeje dopiero za miesiąc.
-Widzisz co narobiłeś młotku? –zaczął zgryźliwie Sasuke spoglądając na Naruto- Będziemy mieli na głowie bezwładnego shinobi.
-Odwal się! To nie ja ją zaatakowałem! Gdybym czegoś nie zrobił pewnie bym…
-...umarł- dokończył za niego Sasuke- Shinobi posiadający jakieś umiejętności nigdy by nie wbił do jej brzucha kunaia –droczył się
-Ty...! –krzyknął Uzumaki wstając
Gdyby Kakashi nie chwycił go za nogę prawdopodobnie rzuciłby się na Uchihę.
-Przestańcie wreszcie. –rzekł tylko nadzwyczaj spokojnym głosem
Naruto ponownie spojrzał na Hinate. Czuł się winny, a kto by się nie w zasadzie tak nie czuł?! Może dlatego tak go zdenerwowały słowa Sasuke, bo miał rację. Przynajmniej w połowie. Przecież Hyuge coś opętało, a on zachował się jakby zrobiła to umyślnie. Czasami zachowywała się co prawda dziwnie, ale nigdy nie chciała go zabić.
-Kakashi-sensei co to było? –spytał szybko blondyn
-Sam nie wiem... –zastanawiał się głośno- Prawdopodobnie w trakcie używania byaughana coś ją opętało. Nie wiem tylko jak to możliwe...
Naruto pozostało tylko długie westchnienie.
Temari leżała pod drzewem owinięta przez konary. Wszystko ją bolało, ledwo mogła złapać dech w piersiach. Skierowała swoje spojrzenie w stronę tego okropnego mężczyzny, który- jak już się dowiedziała nazywał się Kin (jap. Złoto) . Patrzył przed siebie i ani drgnął jakby był w transie, trwało to kilkadziesiąt sekund. Wnet drgnął i spojrzał w stronę dziewczyny z satysfakcją.
-Namierzyłem twojego przyjaciela. Pomyśleć, że shinobi może być tak lekkomyślny –powiedział
-Co?
-Za chwile się pojawi laluniu, będziesz miała towarzystwo, jednak... –urwał i znowu się uśmiechnął-... nie na długo
Temari zadrżała, a później z braku powietrza opuściła głowę i mogła widzieć tylko czarną glebę, która stawała się coraz ciemniejsza, ciemniejsza i ciemniejsza. Usłyszała huk, wydawało się jej, że słyszy jakieś znajome głosy, jednak po dwóch sekundach nie czuła nic. Straciła przytomność.
**
-Przyszedłem jak chciałeś- zaczął Nara- Teraz ją wypuść, spróbuj tylko...
Kin spojrzał mu w oczy i znowu się uśmiechnął.
-Leży tam pod drzewem – wskazał blondynkę- Nie wiem po co poświęcać swoje życie dla takiego śmiecia, ale czasami człowiek prezentuje mi niezrozumiałe zachowania. Stań obok niej, dotrzymam obietnicy, jednak spróbuj coś zrobić... –zawiesił głos i zacisnął pięść
Wnet zobaczył, że Temari otworzyła oczy.
-Shikamaru... nie...! –wydusiła i znowu zamknęła oczy- Gdzie podział się twój rozsądek?!
Chłopak milczał.
-Oboje zginiemy...! -dodała z przekonaniem
Chłopak ciężko westchnął.
-Chyba wolę... –zwiesił głos- zginąć niż żyć z poczuciem winy... że nie mogłem cię uratować...
Serce dziewczyny zaczęło bić szybciej. Nie była w stanie odpowiedzieć na słowa Nary. Zacisnęła dłonie i po jej twarzy spłynęły łzy.
-Odejdź! Odejdź! – krzyczała- Uciekaj!
Zapadła cisza.
Zniecierpliwiony Kin, który jak dotychczas milczał i stał bezczynnie zacisnął konary wokół szyi blondynki i głośno syknął .
Dziewczyna zacisnęła usta, za wszelką cenę próbując wydobyć z siebie dźwięk.
-Pro... – poczuła, że się dusi-... szę...
Spuściła głowę i opadła na ziemię.
-Zaczęła sprawiać za dużo kłopotu –powiedział Kin spoglądając na Shikamaru, który wciąż patrzył na dziewczynę.
Był zdenerwowany. Gdy wyszedł na spotkanie wrogu czuł, że postępuje dobrze, lecz teraz po słowach Temari nie był niczego pewny. Czy on na pewno ją wypuści?
Naruto i pozostali opuścili budynek. Nigdzie nie widzieli żywej duszy, więc rozdzielili się. Kakashi poszedł z Hinatą, która jeszcze nie odzyskała przytomności, a Sasuke i Naruto poszli razem w przeciwną stronę. Mogli kontaktować się przez słuchawki, które Kakashi przed wyruszeniem na misję dostał od Tsunade.
Uchiha i Uzumaki wkroczyli w ciemny, wilgotny las. Poszli wzdłuż ścieżki, która była wydeptana przez masę stóp. Przypuszczali, że właśnie ta droga zaprowadzi ich w miejsce którego szukają. Szli 10 minut milcząc. Naruto nie był w nastroju, chciał jedynie znaleźć wrogów, pokonać ich i pędem wrócić do Konohy. Nagle potknął się o kamień i runął na ziemie. Wkurzony wstał i spojrzał na Sasuke. Chłopak patrzył na niego chłodno, a gdy ich spojrzenia się spotkały prychnął pogardliwie.
-Idiota- rzekł tylko
Naruto nic nie odpowiedział tylko poszedł przed siebie. Spojrzał przed siebie i wnet przeszedł go nieprzyjemny dreszcz.
-Sas...uke...-zdołało mu tylko przejść przez zęby
-Wiem- odparł na jego przerażony głos towarzysz, poczuł się nieswojo
Przed nimi leżało z pięć martwych, brutalnie pociętych ciał, jedno było kobiece. Pierwszym co zobaczył Naruto były ludzkie ciała. Uchiha natomiast najpierw zauważył duży, napisany krwią napis: Shimestsu* (* śmierć).
- Skontaktuje się z Kakashim- powiedział Sasuke
- Dobrze
Czarnowłosy przycisnął do ucha słuchawkę.
-Tu Sasuke
Cisza
-Kakashi!
Mroczna cisza, przerywał ją głośny, dziki szelest.
-Nie mogę się połączyć- odparł Sasuke na z jednej strony przestraszone, a z drugiej strony rozzłoszczone spojrzenie blondyna
-A niech to!- krzyknął Uzumaki i tupnął prawą stopą o ziemie
Ziemia bezdźwięcznie zadrżała.
-To-to nie ja –wyjąkał
Ziemia przestała drżeć jak na zawołanie.
-Co do cholery się tu dzieje? -Głupek z ciebie
Uzumaki na słowo głupek, które jak myślał powiedział Sasuke odwrócił w jego stronę głowę. Z przerażeniem odkrył, że Uchiha stoi bez ruchu i nic nie mówi. Wnet poczuł unoszącą się w powietrzu czakre. Wiedział już, że to ich przeciwnik.
-Kage bushi no juutsu!- krzyknął szybko
Pojawiło się dziesięć jego klonów. W dymie, który prawdopodobnie wywołał przeciwnik zaczęły się pojawiać pierwsze zarysy wysokiej postaci. Uzumaki bez zastanowienia nasłał na nią swoje kolony, jednak po ułamku sekundy wszystkie zniknęły.
-Jak t..o to -spytał sam siebie –Sasuke?
Uchiha stał i patrzył w dym. Nadal w mgle malował się tylko zarys dużego człowieka.
Ścisnął mocniej kunai, który trzymał w ręce. Był przygotowany.
Hinata otworzyła powoli oczy budząc się z długiego snu. Bolała ją strasznie głowa i nie była nawet w stanie przypomnieć sobie co się stało. Chciała wstać, lecz duża ranna na brzuchu jej to uniemożliwiała. Cicho jęknęła i ponownie zamknęła oczy.
-Obudziłaś się już -usłyszała raczej stwierdzenie
Kakashi, to mógł być tylko jego głos.
-Co się ze mną stało? - spytała powoli robiąc przerwe na oddech przed kazdą nastepną literą
-To długa historia -odparł
-Gdzie Naruto...i... Sasuke? -spytała znowu
-Sam nie wiem, w poblizu
Dziewczyna spojrzała przed siebie.
-Byakugan- szepneła
Zobaczyła mase drzew. Nagle jej wzrok utkwił w miejscu oddalonym z kilometr od niej. Stało tam dwóch ludzi... i był jeszcze jeden...czuła od niego, choc była tak daleko ogromną siłe. Nagle dwie mniejsze postacie upadły. Była pewna, ze to Naruto i Sasuke.
-Nie!- krzykneła gdy w ich stronę poleciało duzo kunai
Z trudem, lecz szybko wstała z ziemi.
-Hinata!- krzyknał Kakashi- co się stało?
-Naruto-kun... Sasuke-kun...-jeknęła- Musimy ich uratowac
Hyuga zamknęła oczy i osunęła sie na ziemię.
Bardzo was przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale nie miałam czasu. Gdy byłam przy komputerze to oglądałam nowe odcinki jakiegoś anime. Postaram się szybko coś napisać. komentarze [13]
11- Zagrożenie >> piątek, 8 lutego 2008 20:59:30 Temari była w tym samym lesie, tylko w jakimś innym miejscu. Bolała ją głowa jak by spadła z jakiegoś wysokiego urwiska prosto do wody.
-Co tutaj się dzieje? -pomyślała i złapała się za rękę- Gdzie jest Shikamaru...?.
Dziewczyna opadła na ziemie i cicho westchnęła. Zbierało jej się na płacz. Z trudem powstrzymywała łzy. -Masz słabą psychikę -powiedział jakiś zimny, przepełniony okrucieństwem głos -Łatwo będzie was zlkiwidować.
Temari od razu otrzeźwiała. W jej oczach zabłysły iskry nienawiści. Najpierw rozejrzała się wokół siebie, jednak nikogo nie dostrzegła.
-Kim jesteś!? I gdzie się chowasz? -krzyknęła
Cisza.
Nagle z ziemi wyłoniły się jakieś korzenie. Oplotły się wokół nóg blondynki. Dziewczyna cicho się zaśmiała.
-Myślisz, że powstrzymają mnie jakieś zielska? -spytała z ironią
Już chciała się z nich po prostu wyrwać, ale upadła. Otarła soją twarz z trawy.
-Nie są takie słabe- pomyślała- Ale przecież i tak je zniszczę!
Wyjęła kunai i zamachnęła się nim prosto na korzeń. Jednak broń odskoczyła i skaleczyła ją prosto w policzek. Temari nie czuła bólu, czuła jedynie wielką złość. Już chciała wykonać jakąś technike jednak nagle korzenie wzbiły się w górę i oplotły jej całe ciało.
- To nie ma sensu. Korzenie są przepełnione moją czakrą. Poza tym osoba z twoją siłą nigdy nie pokonałaby osoby takiej jak ja- dokończył i wyszedł z głębi lasu.
Był to oczywiście mężczyzna. Miał około trzydzieści lat. Z pozoru wyglądał normalnie, lecz blondynka wiedziała już, że nie jest to zwykły ninja.
-Uwolnij mnie, bo jak to zniszczę zabiję cię! -wrzasnęła
Mężczyzna spojrzał na nią z wyższością.
-Problem w tym, że nigdy nie uda ci się zniszczyć moich korzeni -szepnął
Temari zacisnęła usta. Ledwo mogła oddychać, gdyż korzenie były wyjątkowo grube i zasłaniały jej twarz.
-Co zrobiłeś z Shikamaru? Też go schwytałeś!?- wyjęczała
-Nie... gdzieś zniknął -syknął
Dziewczyna poczuła, że korzenie ścisnęły się. Nie czuła swoich nóg ani rąk. Prawdopodobnie zemdlałaby gdyby nie to, że korzenie znowu się poluzowały.
-Wybacz. Czasami nie umiem nad sobą panować- rzekł
Temari lekko zadrżała gdyż zobaczyła na jego twarzy demoniczny uśmiech. Po chwili ze zrezygnowaniem opadła na zimie.
Przed omdleniewm zdołała jedynie wmamrotać: -Czego ty do cholery chcesz?
Tsunade wezwała Naruto, Kakashiego i Sasuke do swojej siedziby.
-Chcę was wysłać na misję, jednak Sakura jest nadal w złym stanie... -zaczęła
Naruto wnet spojrzał ze złością na Sasuke.
-...wyruszy z wami albo Ino albo Hinata -kontynuowała- Po ocenieniu ich umiejętności wybrałam... Hinatę. Wyruszycie jeszcze dzisiaj, macie godzinę na przygotowanie!
Drużyna 7 wyszła. Naruto od razu poszedł do swojego domu się spakować.
**godzina później**
-Gdzie ten Kakashi!? -wrzasnął Naruto
Hinata, która przyszła pierwsza zarumieniła się.
-N-Naru...to, a może po prostu coś mu się stało- wyjąkała
Uzumaki spojrzał na nią z oburzeniem.
-Nie znasz go!- krzyknął
Hyuga nadal była czerwona. Nie zamierzała już się odzywać.
W końcu Kakashi po dwudziestu minutach przybył. Wyruszyli.
Ich misja z pozoru wydawała się łatwa. Mieli udać się do wioski zaatakowanej przez ninja z kraju dźwięku, pokonać ich i wrócić. Dopiero później Tsunade dodała, że są to doświadczeni ninja, którzy zamordowali już dużo geninów i chuninów. Naruto od razu się ucieszył na myśl, że będzie mógł ponownie udowodnić Sasuke, że jest od niego lepszy. Natomiast Hinata mimo iż wyjaśniła wszystko Naruto i ustalili, że będą tylko przyjaciółmi nadal czuła do niego coś więcej. Chciała myśleć o nim jedynie jako przyjacielu, niestety gdy tylko na nią spojrzał jej serce mocniej biło i robiła się cała czerwona. Na dodatek Kiba przestał się do niej odzywać, czuła się przez to źle, bo mimo iż go nie kochała był jednym z jej najlepszych przyjaciół, jak tak można było go nazwać.
Drużyna zrobiła postój. Wszyscy odpoczywali w ciszy.
-To co w zasadzie zrobiłeś Sakurze? -spytał Naruto odwracając głowę w stronę Sasuke
-Odczep się młotku. Co niby miałbym jej zrobić?
-Przecież sam zaniosłeś ją do szpitala! –kłócił się
Uchiha ze złością spojrzał w dół. Czemu on musi rozmawiać z nim o tej głupiej Sakurze, która zachowuje się jak idiotka.
-Odczep się –uciął kończąc rozmowę
Uzumaki, który czuł, że musi ciągle z kimś rozmawiać spojrzał na Hyuge. Dziewczyna siedział pod drzewem i patrzyła w niebo. Bezmyślnie.
Naruto wstał, a następnie do niej podszedł.
-Co tam Hinata? –zaczął- Pogodziłaś się już z Kibą?
Dziewczyna spojrzała prosto w jego oczy. Jej serce biło jak oszalałe.
-N-nni-eee -wyjąkała
-To szkoda. Miałem nadzieję, że jakoś się między wami ułoży i... –chłopak urwał gdyż Hinata weszła mu w słowo.
-Czyżbyś chciał abym spróbowała go pokochać?- spytała z lekką złością, jednak gdy spojrzała na zdziwioną twarz Uzumakiego zrobiła się czerwona i spuściła głowę- Przepraszam... wyrwało mi się... ja... naprawdę...
-Nie o to mi chodziło- powiedział po chwili- Chciałbym tylko abyście byli przyjaciółmi- uśmiechnął się- I kto wie może pewnego dnia go pokcha...
Blondyn urwał gdyż dziewczyna wstała i uciekła w głąb lasu.
Hinata pobiegła w las z sześć metrów. Gdy przestała widzieć zdezorientowaną twarz chłopaka stanęła i schowała się za drzewem.
Była jeszcze trochę czerwona, z jej policzków płynęły łzy, a czarne włosy opadły prosto na twarz.
-Czyli... on –myślała- już nigdy mnie nie pokocha...
Opadła na ziemie.
Kontynuowała swoje rozmyślania- Co ja sobie niby wyobrażałam. Że pewnego dnia powie, iż mnie kocha i do końca życia będziemy razem?! Jestem taką idiotką. Jak Naruto mógłby pokochać osobę taką jak ja. Prawie nigdy ze mną nie rozmawiał... a gdy już próbował mdlałam...jak idiotka! –otarła łzy- A teraz co sobie pomyślał?! Pewnie nie będzie chciał mieć nigdy więcej ze mną do czynienia! Co ja narobiłam... czego ja właściwie chciałam... czemu powiedziałam pani Tsunade, że bardzo chciałabym pójść na tą misję...?
Ale jak już na niej jestem muszę ją wykonać –wstała i spokojnie spojrzała przed siebie
-Pewnie na mnie czekają rzekła i pobiegła przed siebie
Gdy Hinata przybiegła wszyscy –jak się spodziewała już na nią czekali.
-No wreszcie jesteś! –zaczął na wstępie Naruto- Co ci tak nagle odbiło? –dodał po chwili
Dziewczyna spojrzała mu w oczu, a później spuściła głowę.
-Już jest dobrze- zaczęła- Już mi nigdy nie odbije –dodała z ironią i doszła do grupy- Jestem gotowa
Poszli dalej.
**dwa dni później**
Naruto, Sasuke, Hinata i Kakashi doszli do zaatakowanej wioski. Nie wyglądała tak źle jak się spodziewali. Na ulicach były widoczne ślady krwi, jednakże nie było żadnych martwych ciał. Domy, albo były doszczętnie zniszczone lub całe obite deskami. Drużyna udała się do dużego okrągłego budynku, który wyglądał jak siedziba przywódców wioski. Nie natknęli się na żadnych przeciwników, co wydawało się wyjątkowo dziwne. Naruto bez zastanowienia pchnął drzwi. To był ich pierwszy błąd.
W kierunku jego twarzy poleciało z dziesięć kunai z przyczepionymi kartami wybuchowymi. Uzumaki w ostatniej chwili zdołał rzucić się na ziemie. Karty wybuchowe wybuchły dziesięć metrów od niego.
Hinata, która stała na końcu czuła, że jest doszczętnie sparaliżowana. Lecz nie jakąś techniką, lecz własnym strachem, gdyby to ona, nie Naruto weszła tam pierwsza prawdopodobnie by nie żyła. Złapała się za serce i zrobiła krok na przód.
-N-naruto...? Wszystko w porządku?- -spytała powoli
Chłopak ją zignorował gdyż szybko wstał i rozejrzał się po korytarzu.
-Widzisz kogoś Hinata? –spytał nadal na nią nie patrząc
Hyuga, która zapomniała, że są na misji skinęła głową i podeszła bliżej Naruto.
-Byakugan- szepnęła
Zniecierpliwiony Uzumaki spojrzał na nią ze złością –No i? Co tam widzisz?
Dziewczyna nie odzywała się gdyż ciągle nieprzytomnie patrzyła przed siebie.
Naruto wkurzony do granic wytrzymałości podszedł do niej i powtórzył- Widzisz coś?
Hinata lekko drgnęła i obróciła się w jego stronę.
-C-co ci się stało...? –wydusił zdenerwowany chłopak wskazując na jej bladą twarz.
Czarnowłosa zamknęła oczy tak, że wszyscy mogli zobaczyć jej podkrążone oczy.
-Wiesz Hinata... nie wiedziałem, że tak mało spałaś. Zawsze wydawało mi się, że czujesz się dobrze gdyby nie... –Naruto krzyknął. Dziewczyna z całej siły uderzyła go w brzuch. Zachwiał się i bez zastanowienia sięgnął po kunai.
-Co ty wyprawiasz? –wrzasnął- Chcesz ze mną walczyć? –dodał z ironią
W oczach Hyugy zabłysły iskry i jej tęczówki zmienił kolor. Były teraz jasno niebieskie.
Rzuciła się na niego celując bronią w serce. Naruto odepchnął dziewczynę zbyt mocno gdyż upadła i kunai wbił się w jej brzuch. Jęknęła i jej oczy powróciły do normalnego koloru, jednak nie mogli długo na nie patrzeć gdyż zamknęły się ,a z ust wypłynęła krew.
-Hinata!
***
Teraz chciałabym napisać wam o bardzo fajnym anime, które jest podobne do Naruto tylko dwa razy lepsze:) Ukazuje się co tydzień i jak narazie powstało 178 odicków. Jest to Bleach. Możecie oglądać tłumaczone odcinki na języ polski na BLEACH.WBIJAM.PL .
10- Powrót >> niedziela, 6 stycznia 2008 19:55:02 Nastał ranek. Tenten nadal była nie przytomna. Wszyscy jeszcze spali. Obudzili się dopiero gdy zawiał mocny wiatr, a liście wzbiły się, a następnie opadły na ich ciała. Neji obudził się pierwszy. Wstał pełen nadziei, że dziewczyna się obudziła, ale zaraz gdy skierował na nią wzrok opadł na ziemie i westchnął. Bez zmian. Nadal była nie przytomna.
Temari i Shikamaru szli przez całą noc. W ogóle ze sobą nie rozmawiali tylko czasami sprawdzali czy nadal są niedaleko siebie. Temari chciała z nim rozmawiać, ale jej arogancki i przemądrzały charakter w jego towarzystwie momentalnie się zmieniał: stawała się nieśmiała i nie mówiła tylko aby mówić.
-Chyba możemy wracać do wioski. Pewnie i tak pani Tsunade na mnie nakrzyczy za spalenie zwoi, ale no coż... Chodźmy! -krzyknął Gai
Neji spojrzał na ich dowódcę, wyglądał na zawstydzonego.
-Ale co zrobimy z Tenten? - powiedział w końcu
Sensei promiennie się uśmiechnął i wziął brunetkę na ramiona.
-A co, to za pytanie? -spytał zdziwiony- Ty ją weźmiesz!
-Dlaczego ja? -zapytał ostro
Gai podrzucił Tenten do góry, ale gdy zaczęła spadać Hyuga zorientował się, że Gai jej nie złapie. Szybko ją chwycił i westchnął.
-No dobrze... wezmę ją...
Minęła godzina, a końca drogi do Konohy nie było widać. Nejiego zaczęło wszystko boleć, dziewczyna wcale nie była dużo lżejsza od niego. Gai wraz z Lee byli gdzieś daleko, na przodzie, a on wolno biegł z dziewczyną wzdłuż lasu.
-Neji... Neji co ja...
Hyuga od razu zatrzymał się. Z uczuciem ogromnej ulgi położył ją na jednej z gałęzi.
-Tenten, ocknęłaś się. Możesz biec, albo chociaż chodzić...? -spytał
-Chyba tak -uśmiechnęła się- Dziękuje, że mnie... uratowałeś od tego wariata, wreszcie czuje się naprawdę bezpiecznie -zarumieniła się i usiadła- Chyba mogę biec, wiec chodźmy już, mam nadzieję, że nic ci się nie stało, jestem chyba naprawdę ciężka...
Neji uśmiechnął się i złapał ją za rękę, a następnie pomógł jej wstać.
-Powiedzmy Gajowi, że wstałaś- rzekł, a następnie wraz z brunetką szybko pobiegł za resztą drużyny.
Sasuke wstał z ziemi. Spojrzał na Sakurę tym swoim lodowaty spojrzeniem. Dziewczyna zadrżała i odeszła od niego parę kroków.
-Sasuke! Proszę nie wyrzucaj mnie stąd! –krzyknęła, a z jej oczu spłynęły łzy. Uchiha poczuł, że sytuacja staje się trochę nienormalna. Odwrócił się do niej plecami.
-Naprawdę to ja lubię Naruto i... ciebie, ale... jestem mścicielem i nie powinienem mieć żadnych bliskich mi osób
-Bliskich osób –powtórzyła Sakura- Czyli jestem dla ciebie przyjaciółką! –podbiegła do niego i podskoczyła- Tak się cieszę!
Chłopak odszedł od niej parę kroków.
-Jesteś dla mnie jesynie przyjaciółką z zespołu... Chyba możesz już iść...
Znowu zawiało chłodem.
-Tak... dobrze S- sasuke... To cześć –urwała i odbiegła
Ta romantyczna według Sakury chwila przemieniła się momentalnie na nieprzyjemną rozmowę.
Shikamaru i Terari szli. Dziewczyna nie czuła nóg, ale nie chciała nic mówić. Szła tylko metr od chłopaka i od czasu do czasu na niego spoglądała. Gdy zdarzało się tak, że ich spojrzenia się spotykały zadzierała nosa, a po chwili odwracała głowę w przeciwną stronę. Szli by tak dalej gdyby nie spadł deszcz. Z początku się nim nie przejmowali, ale gdy całkowicie przemokli usiedli pod drzewem o bardzo rozłożystej koronie.
-Ile będziemy jeszcze tak iść? –spytała obudzona Temari
-Nie wiem
-Nie jesteś zbyt świetnym przewodnikiem- rzekła, ale zabrzmiało to raczej nie jak skarga, lecz złośliwa zaczepka
-Chyba tak- uśmiechnął się
Blondynka odwróciła szybko głowę gdyż czuła, że się rumieni.
-Chyba przestało już padać
-Tak –odparła i szybko wstała- Ruszajmy!
Shikamaru westchnął, a następnie poszedł za dziewczyną.
Drużyna Gaia była już dosłownie kilkanaście metrów od Konohy. Właśnie przekroczyli do niej bramę. Od razu poszli do szpitala, aby odnieść Tenten. Później Gai poszedł do Tsunade, a za nim Lee. Neji postanowił zostać przy Tenten. Oczywiście nie zrobił tego od razu gdyż Lee i sensei mogli by sobie coś zboczonego pomyśleć lub wyobrazić, więc przyszedł godzinę po oddaniu szpitalowi brunetki. Usiadł na zimnym metalowym krześle.
Dziewczyna otworzyła oczy. Od razu popatrzyła na Hyuuge.
-Neji- już... jesteśmy w wiosce? –spytała powoli
-Tak –odparł szybko
Dziewczyna opadła na miękką poduszkę. Zamknęła oczy i cicho westchnęła.
-Mam nadzieję, że szybko z stąd wyjdę- jęknęła- Chciałabym z tobą o czymś porozmawiać
-Możesz mówić teraz- powiedział spokojnie
Tenten ucichła, jej serce mocno zabiło. Po minucie ciszy usiadła i spojrzała w dół.
-Więc ja bardzo cię lub... kocham... i ymm... chciałabym wiedzieć co ty o mnie myślisz, bo jak... –urwała i szybko na niego spojrzała –Powiedz mi prawdę!
Neji drgnął.
-...Ja również cię kocham Tenten...- powiedział po chwili
Dziewczyna zarumieniła się, a później lekko się chwiejąc wstała z łóżka.
-Dziękuje Neji- powiedziała i drżąc lekko go pocałowała.
Temari i Shikamaru weszli na jakąś polanę. Nie było na niej śladu ludzkiej stopy, więc oboje uznali, że nikt wcześniej tu nie był. Nie zamierzali robić postoju. Szli dalej, ale nie było widać końca drogi.
-Wyjątkowo długa polana –jęknęła blondynka
Shikamaru milczał. Zastanawiał się jaka jest przyczyna ich tak długiej trasy. Przecież przeszli już kilka kilometrów.
-Shikamaru...?
-Co?
-Ym... wydaje mi się, że padliśmy ofiarą jakiejś podstępnej pułapki. Wstyd mi to przyznać, ale to ty jesteś PRZYWÓDCĄ i chyba zawiodłeś.
Chłopak stanął.
-Jesteś strasznie upierdliwa. Przecież też jesteś chuninką, a nikt mi nie mówił, że zostałem przewodnikiem. –powiedział
-Nie znam kraju ognia, jestem z kraju piasku! –krzyknęła- Ty powinieneś znać te tereny jako chunin! Czy mam powiedzieć Hokage, że uważam, że nie nadajesz się do tak poważnej funkcji!
-Proszę, bardzo, powiedz jej. Nic mnie to nie obchodzi. Chcę ci przypomnieć, że to nie ty ustalasz kto zostanie chuninem –rzekł leniwie- Chciałbym również zauważyć, że Ja jako jedyny zostałem wyznaczony chuninem podczas egzaminów na tę funkcję.
Temari spojrzała na niego morderczym spojrzeniem.
-Jak nazwałeś mnie upierdliwą oficjalnie nie jesteś moim przyjacielem! Odejdź ode mnie jak najdalej. Co mnie to obchodzi, że mamy wspólną misje. Shikamaru! Nie oszukujmy się jestem silniejsza od ciebie- krzyknęła- Z pewnością świetnie bym sobie poradziła na tej misji sama.
-Jakbyś była sama nadal leżałabyś zupełnie nieprzytomna –powiedział
Dziewczyna nie odpowiedziała. Odeszła 10 metrów od Shikamaru, a następnie poszła przed siebie. Czarnowłosy po paru chwilach poszedł przed siebie.
Nastał mrok. Nara i Temari nie przestawali mieć siebie na oku, ale nadal szli ok. dziesięć metrów od siebie. Wyszli już z wielkiej polany i byli w lesie. Nic się nie działo. Wiał jedynie lekko wiatr i było strasznie zimno. Nagle ziemia zaczęła się trząść. Dziewczyna upadła, a Shikamaru mocno się zachwiał, lecz nie upadł. Stracili siebie z oczu. Prawdopodobnie byli jedynie ofiarami krótkiego i lekkiego trzęsienia ziemi. Chłopak szybko się rozejrzał. Nie wiedział nikogo, ani niczego. Powoli wstał i przeciągnął się jak by właśnie wstał z łóżka. Nie wiedział nigdzie blondynki.
-Temari! –krzyknął, ale nikt nie odpowiedział.
Chuninka wstała z ziemi, otrzepała się i spojrzała w lewo. Tam patrzyła najczęściej od godziny gdyż zawsze szedł tamtędy czarnowłosy. Teraz go nie widziała. W ogóle czuła, że przeniosła się do jakiegoś innego lasu. Drzewa tu były bardziej suche i iglaste. Pierwszy raz od kilkudziesięciu minut zapragnęła ujrzeć twarz chłopaka.
-Shikamaru! Gdzie do diabła jesteś! –krzyknęła, ale usłyszała tylko swoje echo
Coś zaczęło wyć. Strasznie głośno. Dziewczyna wytężyła słuch. Słyszała to z zachodu, więc pomyślała, że Shikamaru chcę ją przestraszyć. Jednak dopiero potem dotarło do niej, że chłopak nigdy się tak by nie zachowywał. Zaczęła się bać. Po jej ciele przechodziły dreszcze i nagle poczuła jakby nic nie umiała. Jakby znowu była geninką.
-Shikamaru! -wrzasnęła
Znowu ta przerażająca cisza. Wnet dziewczyna poczuła, że rusza się pod nią ziemia. Lekko się zachwiała, lecz nie upadła. Temari co prawda chciała z tamtąd uciec, ale nie mogła oderwać nóg od ziemi. Nagle coś zaczęło ją ciągnąć w dół. Krzyczała, ale nikt jej nie słyszał...
***
Nie pisałam bardzo długo. To dlatego, że zaczęła się szkoła i jak wchodziłam do komputera robiłam coś innego. W czasie przerwy świątecznej wyjechałam. Pozatym zainteresowałam się nowymi anime, które oczywiście wam polecam: -Elfen Lied -Zero no Tsukaima
-Myself; Yourself
Oczywiście nowo powstałe odcinki naruto shippuden też oglądałam.
Według sądy (której jeszcze nie zamknęłam) najbardziej chcecie czytać o NaruHina, więc następna notka (która ukarze się za miesiąc) będzie w połowie o tej parze, napiszę również dużo o SasuSaku,a o ShikaTema będzie kilkanaście zdać (czyli bardzo mało). O NejiTen nie będzie wcale. Powiadamiam wszystkich co są w księdzę gości.
Pozdrawiam. komentarze [6]
9- Uratowana >> wtorek, 16 października 2007 20:37:02 Nagle Hinata odbiegła parę kroków od chłopaka. Drżała jakby na dworze było minus dwadzieścia stopni.
-N-na...ruto! -szepnęła -Ja przepraszam. Idź już. Masz racje powinieneś iść.
-Hinata... wiesz... mogłabyś być naprawdę kimś takim uważanym za ładnego, ciekawego i wogle, tylko musiałabyś wtedy... nie przejmować się cudzym zdaniem.
Dziewczyna przymrużyła oczy. Czuła, że się rozpłacze. Była bezradna. Jak mogła go pocałować? Teraz jej serce każe jej uciec z wioski liścia jak najdalej od niego.
-Wiem! -z jej oka spłynęła łza- Jestem beznadziejna! Nie wiem jak mogłam to zrobić. Dlaczego od razu mnie nie wyrzuciłeś...?
Naruto spojrzał z żalem w jej czerwone oczy. Wyglądała koszmarnie. Trzęsła się i od czasu do czasu pociągała nosem. Chłopak podszedł do niej i lekko się uśmiechnął.
-Hinata... uspokój się. Nie myśl, że zmusiłaś mnie do tego pocałunku. -zaczął
-Co? -pomyślała nieruchomiejąc
-Naprawdę poczułem, gdy powiedziałaś te słowa. Żebym nie odchodził i jak bardzo mnie kochasz, że pod tą strachliwą i nieśmiałą Hinata kryje się cudowna dziewczyna, która była po prostu nie śmiała
-Naruto...- Hyuga nagle uwisła na jego szyi i mocno go przytuliła tak, że Uzumaki poczuł ból.
-... dziękuję.
Następny dzień
Shikamaru gdy tylko wstał zobaczył Temari, która już obudzona siedziała obok niego.
-Możemy już iść? -spytał
-Czuje się dobrze, chyba będę miała siły -odparła spokojnie
Oboje wstali.
-Więc chodźmy! -powiedziała Temari
Sasuke szedł spokojnie ulicą. Nagle ujrzał przed sobą Naruto. Pierwszy raz poczuł, że cieszy się na jego widok.
-Naruto! -rzekł szorstko
-Sasuke...? -spytał niepewnie- Co jest?
Chłopak podszedł do niego bliżej.
-Sakura miała wypadek, jest w szpitalu- zaczął
-Coś ty jej zrobił?!
-Nic- skrzywił się
Uzumaki spojrzał w czarne oczy Sasuke, które świeciły się i były jakieś nietypowe. Blondyn odszedł parę kroków od znajomego.
-Dokąd idziesz? -wyrwał tamten
-Idę na ramen. A co?
-Nie odwiedzisz jej? -spytał nagle
Naruto ponownie na niego spojrzał
-E... pójdę, ale później.
-Dlaczego nie teraz?
Uzumaki głęboko westchnął. Rozmowa zaczęła go męczyć.
-Jestem z kimś umówiony. Sasuke, a dlaczego tak właściwie tak ci zależy żebym ją odwiedził?
Czarnowłosy zamilkł. Nie wiedział co odpowiedzieć. Było mu po prostu głupio, że dziewczyna przez jego okropny charakter leży w szpitalu. Nie chciał jej odwiedzać bo pomyśli sobie coś głupiego.
-Nie zależy mi -odparł odchodząc
Naruto przysiadł w swoim ulubionym barze gdzie podawano ramen. Nie wiedział dlaczego Sasuke zmienił podejście co do ludzi. Nigdy się nikim nie przejmował, a na pewno nie Sakurą. Zobaczył, że osoba, na którą czeka przyszła.
-Naruto... -
-Cześć Hinata!
Hyuga usiadła obok chłopak i lekko się uśmiechnęła. Naruto odwzajemnił uśmiech.
-Sakura miała jakiś wypadek, będę musiał ją odwiedzić żeby dowiedzieć się dlaczego Sasuke nagle się nią zainteresował.
-Acha –odparła jakby nie chciała o tym rozmawiać
Naruto spojrzał na Hinate, wyglądała nadal na skrępowaną. - Hinata, czy ty no wiesz... naprawdę chcesz żebym został?
Dziewczyna zarumieniła się. Nie było jej stać na nic innego poza pokiwaniem głową na ,,tak”. Skierowała wzrok z Naruto na ziemie. Jakby była w stanie się odezwać to prawdopodobnie krzyknęłaby ,, tak”. Westchnęła gdy nie usłyszała w ciągu minuty ani jednego słowa powiedzianego przez Uzumakiego.
-Tak, Naruto. Naprawdę bardzo chcę, abyś został. –wydusiła nie odrywając wzroku od ziemi.
-Dobrze... zostanę, ale obiecaj mi jedno Hinata... –zaczął
-Tak? – spojrzała na niego zalękniętym wzrokiem
-... nigdy nie będziesz się przede mną niczego wstydzić. Będziesz zachowywała się tak jak przed Kibą czy Shino- dokończył
Ręce Hyugy zadrżały.
-Dobrze Naruto –odparła i wymusiła na sobie uśmiech, który nie był uśmiechem radości, ale wielkiego zdenerwowania.
Uzumaki wybrał się do szpitala gdzie leżała Sakura. Gdy wszedł zobaczył, że dziewczyna siedzi na łóżku.
-Naruto! Co tu robisz? –wyrwała
-Sasuke mi powiedział i nalegał żebym przyszedł. Przez jego zachowanie pomyślałem, że straciłaś ręce i nogi
-Nalegał? –pomyślała
Nagle na jej twarzy pokazał się uśmiech. A więc się o mnie troszczy...
-Mówił coś jeszcze? –zarumieniła się
-Nie, mówił mi, jeszcze że mu nie zależy, ale coś to było takie podejrzane
-Dziękuje Naruto, że przyszedłeś, mam nadzieje, że następną osobą w moim pokoju będzie Sasuke.
Uzumaki uśmiechnął się, a później wyszedł.
Neji, Lee i Gai natrafili na ślad przeciwników. Na trawie leżały kunai w kałużach krwi. Neji Natomiast wykrył swoim Bayukan, że kilometr od nich znajduje się duża grupa istot. Niepełna drużyna od razu się tam znalazła. Technika bruneta nie pomyliła się gdyż stali przed wielkim obozem ninja, którzy ich zaatakowali. Było późno, więc większość z nich była już w namiotach. Grupa postanowiła zakraść się już w bardzo ciemną noc do namiotu, w którym przebywa dziewczyna i uwolnić ją.
Sakura postanowiła uciec ze szpitala, czuła się dobrze, tylko gdy chodziła lekko bolały ją nogi. Zamierzała również porozmawiać z Sasuke. Ubrała się w normalny codzienny strój, a następnie wyskoczyła przez okno.
Sasuke był na dworze. Siedział przy drzewie o rozłożystej koronie. Nie robił nic. Patrzył jedynie w ziemie. Każda myśl, która miała zastąpić myślenie o Sakurze przypominała mu o niej.
-Sasuke! –usłyszał
Odwrócił głowę. Zobaczył Haruno. Najpierw jego wzrok był ostry, ale później złagodniał i stał się wręcz normalny.
-Sasuke! –powtórzyła dziewczyna
-Co tu robisz? Miałaś wyjść za tydzień –ocknął się
Dziewczyna uśmiechnęła się.
-Sasuke! Nawet wiesz kiedy miałam wyjść! To oznacza, że się mną przejąłeś –rzekła
Chłopak skrzywił się odwracając się przy tym do niej plecami.
-Coś ty sobie ubzdurała? Niby dlaczego miałabyś mnie obchodzić?
Dziewczyna zbliżyła się do niego.
-Może ty mi na to odpowiesz...? –spytała mrugając przy tym oczami
Uchiha westchnął. Nie wiedział co odpowiedzieć, może po prostu powinnien j ą wyprosić, ale jakby to zrobił popełniłby największy błąd w swoim życiu.
Nastała ciemna noc. Gai, Rock Lee oraz Neji dawno już uzbrojeni zakradli się do największego czarnego namiotu. Wiedzieli, że właśnie tam przebywa ich przyjaciółka. Pierwszy wszedł Gai, za nim Lee, a na końcu Neji, który pilnował tyły. Po paru sekundach znaleźli się w środku. Widać było jeszcze lekko palące się ognisko, a przy nim kilka brudnych talerzy. Drużyna zobaczyła Tenten, która była przywiązana do jakiegoś słupa i spała. Nagle coś strzeliło, nie w namiocie, lecz gdzieś w obozie przeciwników. Na zewnątrz można było usłyszeć szumy i przeróżne głosy. Neji nie myśląc o niczym znalazł się obok brunetki i przeciął linę. Dziewczyna ocknęła się i lekko nie przytomna podniosła się z ziemi. Dopiero po minucie odzyskała przytomność i od razu spojrzała na chłopaka. Zachwiała się i na niego upadła mówiąc tylko ,,Neji”. Hyuga chwycił ją i wraz z Gaiem i jego uczniem wybiegł z pomieszczenia. Znajdując się na świeżym powietrzu zobaczyli bardzo dużo uzbrojonych w miecze wojowników. Nie chcieli z nimi walczyć, więc przeskoczyli nad nimi i znikli w gąszczu lasu.
*********************
Zmieniłam szablon. Uważam, że jest ładniejszy albo podobny. Moglibyście powiedzieć mi szczerze, który jest lepszy:) Zrobiłam przez ten długi okres czasu filmik, oto on:
8- Nie odchodź! >> sobota, 22 września 2007 22:33:17 -Naruto... naprawdę wiesz... że ja.. ja... sam wiesz –urwała nagle Hinata
-Wiem –uśmiechnął się –To miłe, jednak muszę już iść
Uzumaki skierował się w stronę drzwi.
-Musisz wyjść Hinata- rzekł po chwili
Dziewczyna nieruchomo stała w tym samym miejscu. Czuła jak wolno pobiera powietrze, a jak szybko je wydycha. Zamknęła oczy.
-Naruto. To prawda, naprawdę cię kocham –powiedziała –Ja... będę samotna jak odejdziesz. Nawet jak wcale ze sobą nie rozmawiamy ja ciągle... czuję twoją obecność, twoje ciepło. Jesteś fantastyczną osobą. Nie cenie w tobie wyglądu, jak wszystkie dziewczyny w przypadku Sasuke, ale ....serce. –ciągnęła
-Dzięki Hinata –odparł- Chyba nikt nie powiedział mi nigdy czegoś tak miłego. –zamyślił się- No chodź już!
-Naruto! Proszę zostań, dla mnie... –wyrwała –Jesteś moim najlepszym przyjacielem! Nasze misję... każda była dla mnie wielkim wyzwaniem. Nie fizycznie, ale psychicznie. Te nasze wspólne sytuacje... których tak się wstydziłam... bo cię kochałam... ! I nadal kocham! Zostań! –po raz pierwszy z jej oka spłynęła łza. Ostanie słowa były wykrzyczane, wypłakanym głosem. Hinata nie czuła już wstydu. Była sobą, w całości. Umiała powiedzieć prosto w twarz Naruto o swoich szczerych, dogłębnych uczuciach.
-Hinata... co się nagle z tobą stał- pomyślał blondyn- Stałaś się zupełnie inną osobą
Shikamaru czekał już od kilku minut na Temari. Był wczesny poranek. Nie wiedział dlaczego Hokage wysłała go na tą wyprawę ratunkową. Przecież jest gorszy od tej trójki. Mogła wysłać Temari z kimś innym... Blondynka przyszła, była spokojna i wyspana. Cieszyła się, że została wybrana na tą misje. Lubiła czarnowłosego i miała nadzieje, że podczas misji on również ją polubi.
-Cześć –zaczęła
-Cz... cześć –odparł wyjątkowo poważnym głosem- Wreszcie przyszłaś
-No... tak. Spóźniłam się...! Musiałam jeszcze coś zrobić.
-Chodźmy już
-Dobra –uśmiechnęła się i do niego podeszła
-Hinata, chodź. Niestety muszę iść. –rzekł z lekkim uśmiechem
Chłopak wyszedł. Hygua stała nieruchomo. Nagle wybiegła z pokoju.
-Naruto! –krzyknęła
Uzumaki odwrócił się.
-Co?
-Weź mnie ze sobą!
Shikamaru i Temari obecnie szli. Biegneli kilkadziesiąt minut, teraz odpoczywali idąc. Nagle nogi dziewczyny zaczęły się trząść.
-Co się dzieje? –wyrwał Nara
Temari przymrużyła oczy i upadła wprost na niego. Chłopak również się przewrócił, bo dziewczyna nagle na niego spadła i nie miał czasu jej złapać.
-Temari! –krzyknął gdy usiadł na ziemi
Blondynka leżała nie przytomna. Była blada jak kreda. Chłopak zobaczył w jej łydce małą strzałę. Szybko ją wyjął. Nigdy nie uważał na lekcjach na których uczyli się o różnych truciznach. Nagle dziewczyna poruszyła głową.
-Shikamaru? –spytała zdziwiona- Co się ze mną stało? Nie mogę się ruszyć.
-Ktoś w ciebie rzucił czymś takim i zemdlałaś –wskazał na strzałę
-Niby kto? –westchnęła- Musimy już... iść- zaczęła się podnosić. –Nie mam siły, muszę tu zostać aż nie odzyskam siły. –rzekła po kilku sekundach
-Eh –westchnął –Niech ci będzie, ale zejdź już ze mnie
Temari lekko się uśmiechnęła, a następnie zgodnie z prośbą zeszła.
-Hinata, nie rób z tego wielkiej sprawy! –zaczął Naruto- Nie możesz iść ze mną
-Naruto- wrzasnęła – Ja naprawdę bez ciebie nie wytrzymam...
Dziewczyna podeszła do niego najbliżej jak mogła.
-Wiem, że kochasz Sakure, ale możemy zostać przyjaciółmi. Tylko nie odchodź. Wiem, że robisz to tylko żeby dać mi nauczkę, Naruto. Ja przepraszam, że się w tobie zakochałam. Gdybym tego nie zrobiła nie odszedł byś z wioski.
Naruto popatrzył na dziewczynę. Trzęsła się i płakała.
-Hinata, nie mów głupot. –podszedł do niej –Jesteś moją przyjaciółką
-Naruto...- wyrwała
Nagle ich usta zetknęły się. Nerwowa atmosfera wywołała między nimi pocałunek.
Nie jest to tak długa notka jak obiecywałam, ale chociaż trochę lepsza od poprzedniej. Następna będzie dosyć szybko. A co do pytania jakiejś osoby jak robie te filmiki i z kąd biorę animacje. Po pierwsze to nie są animacje tylko ujęcia wziąte z poszczególnych momentów Naruto. Natomiast jak to zrobiłam musi pozostać moją tajemnicą:) Pozdrawiam.
7- Wypadek >> wtorek, 11 września 2007 20:07:44 Przez jakiś okres czasu nie miałam ochoty pisać tego opowiadania. Byłam dużo poza domem, a jak już znalazłam się przy komputerze robiłam coś innego. Zrobiłam na przykład kolejny filmik, tym razem o SasuSaku z jedną z moich ulubionych piosenek:) Teraz opowiadanie, długie nie długie zobaczymy jak będzie mi się pisało.
-No to co robimy Gai-sensei? –spytał szybko Lee
-Musimy ją uratować. Nasi przeciwnicy są silni. Pobiegniemy za nimi. –zaczął- Musimy jednak najpierw odpocząć.
Wszyscy usiedli Odpoczywali krótko. Po paru minutach ruszyli.
Sakura stała przed drzwiami do mieszkania Sasuke. Zapukała do drzwi. Drzwi długo się nie otwierały, zaczynała się niepokoić. Gdy chciała odejść usłyszała skrzypt. Odwróciła szybko głowę. Zobaczyła naburmuszonego Sasuke.
-Czego znowu chcesz? –zapytał
-Sasuke... ja chciałam... ja chciałbym z Tobą poważnie porozmawiać –paniczny uśmiech pojawił się na jej twarzy
-Nie mam czasu na jakieś flirty
-Ja ciebie kocham, proszę. Przecież powiedziałeś, że nie kochasz Ino!
-I co z tego? –spytał z ironią- Nie muszę nikogo kochać. Jestem samotnikiem, a nie kimś takim jak ty... –urwał
Z oka Sakury spłynęła łza.
-Sasuke... daj mi szansę...!
-Jesteś żałosna
Haruno chciała wybuchnąć płaczem, ale oprzytomniała.
-Ja go kocham! –pomyślała- Nie mogę płakać
-Może jestem beznadziejna, ale i tak nadal cię kocham! Jesteś dla mnie najbliższą osobą. Oddam za ciebie życie. –wykrzyknęła
Uchiha odwrócił się do niej plecami
-Idź już!
-Sasuke!
-Powiedziałem żebyś poszła!
Dziewczyna poszła w stronę wyjścia. Obraz zamazywały jej łzy. Gdy była na zewnątrz potknęła się o kamień i upadła. Krzyknęła.
Sasuke usłyszał krzyk.
-Sakura?
Głos z pewnością należał do niej.
-Co ona mnie obchodzi. Pewnie coś zobaczyła. –mruknął
Uchiha jednak wyjrzał przez okno. Zobaczył nieruchomą dziewczynę, która leżała na brzuchu pokazując tylko centymetr swojej twarzy. Sakura.
Sasuke szybko wybiegł z pokoju. Gdy dobiegł już do zielonookiej obrócił ją tak, że leżała na brzuchu. Wzrok chłopaka utkwił na jej brzuchu. Miała wbity w niego kunai, leżała w kałuży krwi. Chłopak wyjął nóż z jej brzucha, wyrzucił go gdzieś daleko, a następnie wziął ją na plecy i najszybciej jak tylko mógł pobiegł z nią do szpitala.
-Trzeba będzie szyć- zaczęła pielęgniarka –I to szybko. Strasznie krwawi
Sasuke spojrzał na bladą twarz znajomej. Czuł bezradność. Po kilku sekundach pojawił się lekarz
-Proszę wyjść –rzekł do czarnowłosego
Uchiha bez słowa wyszedł.
-Jesteś piękna! -rzekł Magene do Tenten
Magene był przywódcą trzydziesto osobowej grupy doskonale wyszkolonych ninja. Wynajmowano go do zabójstw innych. Lubił swoją pracę jednak brakowało mu kobiet. Aż do dzisiaj. Zamierzał ożenić się z dziewczyną którą porwał gdy tylko nadarzy się taka okazja. Jak na razie związał dziewczynę i próbował się z nią zaznajomić.
-Ile masz w zasadzie lat? –spytał
Tenten skrzywiła się. Milczała
-Pytałem! –przystawił jej jakiś miecz do szyi
-Odczep się!
Magene walnął ją w brzuch.
Brązowowłosa upadła i wypluła krew.
-Ostrzegłem! –wrzasnął- Masz się mnie słuchać dopóki tu jesteś. A będziesz tu całe życie!
Z sali operacyjnej wyszedł jakiś mężczyzna.
-Dziewczyna się obudziła –powiedział
-Czyli mogę już sobie pójść
-Może mógł byś z nią porozmawiać... jest przygnębiona
Sasuke westchnął.
Chłopak wszedł do małej sali gdzie leżała Sakura. Gdy Haruno ujrzała swoją miłość podniosła głowę z poduszki i lekko się uśmiechnęła.
-Sasuk...ke –szepnęła
Uchiha przewrócił oczami.
-Dziękuje, że mnie uratowałeś
-To nic nie znaczy...
Dziewczyna uśmiechnęła SIĘ.
-Mimo wszystko dziękuje ci Sasuke, że przyszedłeś.
Chłopak bez słowa wyszedł.
Filmiki które zroiłam.
Nie chciałam rozpoczynać nowych wątków więc głupio się skończyło. Nie mam jak na razie pomysłu na Sakurę i Sasuke. Następna notka będzie dwa razy dłurzsza, a pojawi się za 1-2 tygodnie:) komentarze [5]
6- Złość, smutek i radość >> piątek, 10 sierpnia 2007 15:18:51 Hinate obudziły jaskrawe promienie słońca, które wdarły się do jej sypialni. Dziewczyna powoli wstała i usiadła na łóżku. Nie miała ochoty wychodzić na dwór. Czuła, że pierwszą osobą, którą zobaczy będzie Naruto albo Kiba. Ostatnią rzeczą na którą miała ochotę było spotkanie z chłopakami. Hinata czuła, że Naruto wie, że go kocha ,natomiast Kiba… nie miała ochoty go widzieć. Nie wierzyła ,że chłopak nie umiał opanować emocji. Po wczorajszym incydencie znienawidziła go. Zlana potem Hygua wybiegła z domu Uzumakiego. Zdziwiła się gdy spostrzegła opartego o framugę drzwi Kibe.
-Co tu robisz? –spytała swobodnie
-Chciałem cię przeprosić za moje zachowanie –zaczął skromnie –Poniosło mnie.
-Poniosło cię? Nie mogę uwierzyć, że wymyśliłeś tak idiotyczną wymówkę. Myślałam, że jesteś rozsądny… a ty choć powiedziałam, że cię nie kocham, przychodzisz do Naruto i chcesz z nim walki. -ciągnęła coraz bardziej ostrym i przenikliwym tonem- Powinieneś przeprosić Naruto, a nie mnie! –Hinata z łzami w oczach uciekła
Neji, Lee, Tenten oraz Gai dawno wstali i byli w drodze do kraju ognia. Byli zmęczeni, bo spali jedynie kilka krótkich godzin.
-Sensei, gdzie dokładnie są ukryte zwoje zawierające główne sekrety kraju ognia? –zapytał zmęczony Rock
-Nie wiem, będziemy musieli przeszukać całą wioskę, jednak tym razem się nie rozdzielimy. Tracimy za dużo czasu na znalezienie siebie –odparł
-Całą wioskę! –powtórzył zdziwiony Lee – Ale ona jest bardzo duża!
-Lee… -zaczął Gai –Potraktuj to jak dobry trening! –jego uśmiech zabłysł rażącą bielą
-Tak jest sensei! –odpowiedział Rock Lee naśladując uśmiech przywódcy
Shikamaru otworzył oczy. Właśnie przebudził się z nieludzko długiego snu. Chłopak miał ochotę spędzić jeszcze godzinę w przytulnym łóżku. Jednak z każdą taką myślą przypominał sobie o nauce w akademii. Po chwili spojrzał na drewniany zegar, który wskazywał godzinę: 8.05. Chłopak najpierw westchnął, a później dotarło do niego, że dzisiejsze lekcje zaczynają się o ósmej. Nara momentalnie znalazł się na drodze do akademii. Zdyszany chunin leniwym krokiem zbliżał się w stronę szkoły. Niespodziewanie ujrzał Temari. Blondynka stała tuż przed nim. Jakby nie chciała go przepuścić. I tak właśnie było.
-Temari…? –w jego głosie słychać było ironie
Dziewczyna przymrużyła oczy i pokornie spuściła głowę.
-Wiem, że spieszysz się na lekcje…
-Tak –przerwał jej gwałtownie –Nie mam czasu na rozmowę.
-Sprawa jest pilna. Musisz użyczyć mi paru minut –odparła stanowczo
Chłopak westchnął.
-Dobrze, ale się streszczaj!
Stanęli obok drogi. Temari szybko wykonała wdech i wydech powietrza, a następnie spojrzała w zdezorientowaną twarz Shikamaru.
-Chciałam cię przeprosić, że tak się zachowałam… trochę mnie poniosło. Byłam zbyt ekscentryczna za co bardzo przepraszam. Wiesz, polubiłam cię i nie chciałabym skończyć tej… tej… -nie umiała złożyć logicznego i jasnego zdania. –Tej znajomości –dokończyła zażenowana swoimi słowami
-No –czarnowłosy nie wiedział co odpowiedzieć –Dobrze…
Temari lekko się uśmiechnęła.
-Więc wybaczasz mi moje zachowanie? –spytała
-Tak, w zasadzie to ja powinienem cię przeprosić, ale będzie to upierdliwe, poza tym muszę już naprawdę iść
-Tak, do widzenia Shikamaru! –powiedziała
Chłopak pogodnie się uśmiechnął.
-cześć!
pięć godzin później
Shikamaru skończył zajęcia. Gdy przybył do klasy panował w niej wielki bałagan. Studenci bawili się w głupie zabawy i wrzeszczeli. Czarnowłosy westchnął, usiadł za biurkiem. Kilka minut patrzył na dzieci a później zaczął naukę. Shikamaru nie chciało się uczyć. Większość lekcji myślał o Temari. Nie wiedział dlaczego po jego głupim zachowaniu dziewczyna go przeprosiła. Lubił Temari, była miła ,mądra, piękna i ciekawa. Nie wiedział jak rozwinąć znajomość. Temari z pozoru wydawała się otwarta, ale gdy poznało się ją bliżej była bardziej skryta. Tak przynajmniej uważał Shikamaru. Chłopak nagle przypomniał sobie o liście, który w czasie lekcji dostał od Hokage. Miał do niej przyjść.
-O już jesteś Shikamaru! –rzekła Tsunade- Dostałeś list?
-Tak –odparł
-Chcę abyś wyruszył na misję. Parę dni temu wysłałam drużynę Gaia na misję, mieli odzyskać zwoje i jeszcze nie wrócili...
-Przecież nie są już geninami. Nie mam ochoty uczestniczyć w tej misji.
-Jestem Hokage. Przypuszczam, że ktoś ich zaatakował. Mogę się liczyć, ale nie powinnieneś zachowywać się tak w stosunku do wielkiej przywódczyni wioski! –wskazała na siebie- Masz wyruszyć z samego świtu!
-Mam kogoś wziąć?
-Hm... ostatnio w wiosce zamieszkała Temari, weź ją!
Shikamaru westchnął.
-Dobrze.
-Mam coś! –krzyknął Lee
Podniecony Gai podbiegł do Rocka. Przyjrzał się z zaciekawieniem kawałkowi wilgotnej ziemi.
-Dobre oko Lee! –pochwalił –Neji, sprawdź to
Hyuga podszedł do sensei, a następnie sprawdził swoją techniką co jest pod ziemią.
-Są tam dwa długie zwoje –odparł
Lee nie czekając na polecenie sensei rzucił się na ziemie i zaczął kopać. Po paru minutach wyszedł z głębokiej dziury z dwoma zwojami.
-Świetnie! –krzyknął
Gai rozwinął zabłocone zwoje, w których były wypisane różne sekrety ninjusu kraju.
-To te, możemy wracać! –powiedział szybko
Zaczął wiać mocny wiatr. Tak mocny, że genini upadli na ziemie. Z krzaków wyskoczył wielki, tłusty mężczyzna. Stało za nim pełno ninja zabójców.
-Dobra robota! Och bardzo dobra –rzekł- Szukałem tych zwojów z drużyną bardzo długo, a tu przychodzą tacy głupcy, którzy znajdują mi moją zdobycz – jego usta uformowały się w uśmiech
-Ja ci dam! –krzyknął Lee
Gai przyciągnął go do siebie i uciszył.
Przywódca rozejrzał się po twarzach czwórki osób.
-Widzę, że jest z wami jedna kobieta –zaczął- Przydałaby mi się. W mojej załodze jest tylko jedna, niestety ma swoje lata. A ty –wskazał na Tenten- Jesteś ideałem kobiety.- Zajmijcie się nimi –syknął do sługów
-Tą dziewczynę zostawcie mi! –szepnął cicho
-Lee, zniszcz zwoje! –krzyknął Gai
-Ale sensei…
-Zniszcz je! –powtórzył
Rock jednym gestem podarł papiery. Przywódca przeciwnej drużyny spojrzał na skrawki zwojów.
-Zniszczył je! –krzyknął –Wycofujcie się
Ninja odbiegli. Mężczyzna na koniec zeskoczył na dół, wziął Tenten w pasie i znikł. Jak wszyscy inni.
-Tenten! –krzyknął Lee
Neji był wściekły. Głównie na siebie. Nie mógł uwierzyć, że nie zdarzył uratować Tenten
Hinata wyszła na dwór. Spacerowała już godzinę. Spostrzegła Sakure, która również ją dostrzegła. Zielonooka podeszła do Hyugy.
-O Hinata! Słyszałaś już, że Naruto zamierza opuścić wioskę. Zamierza w podróży poznać nowe techniki, zaznać spokoju, itd. –rzekła
-Na ile? –wyrwała Hinata
-Rok… może dłużej… -odparła
Hinata odbiegła. Haruno nie wiedziała co się jej stało. Przypomniała sobie coś?
Hyuga w między czasie znalazła się pod domem Naruto. Wahała się rozmowy z chłopakiem. W końcu westchnęła, pchnęła drzwi i znalazła się w środku. Zobaczyła skromne, białe drzwi do pokoju Naruto. Również z wahaniem znalazła się w pokoju ukochanego. Nigdzie nie widziała chłopaka.
-Naruto! –krzyknęła głośno, lecz zmieszanie
Zobaczyła, że z drugiego pomieszczenia wyszedł. Uzumaki od razu zobaczył przyjaciółkę.
-Hinata, co tu robisz?
-Słyszałam, że wyjeżdżasz i chciałam spytać dlaczego… -odparła
-Wiesz, nic tu mnie nie trzyma. Przyjaciele, rodzina…
-Acha –odpowiedziała zmieszana –Ale przecież będą za tobą tęsknić
-Niby kto? –spytał gwałtownie
-Yh… na przykład, Sakura, ja…
-Sakura? Pewnie się cieszy –odparł z pogardą –Wybacz Hinata, ale muszę przygotować się do podróży. A tak przy okazji- Wiem co o mnie myślisz- Naruto uśmiechnął się, a później odszedł
Hinacie zabiło serce. Nie wiedziała co zrobić.
-On wie! Wie! –myślała –Co mam zrobić?
Zdenerwowana Hinata podeszła do zamkniętych już drugich drzwi. Otworzyła usta, westchnęła i cicho zapytała: ,,Naruto, możemy porozmawiać?
Bardzo przepraszam za długi czas nie pisania. Wyjechałam na dwa tygodnie,a w międzyczasie zajmowałam się czymś innym. Teraz jestem, chociaż jutro wyjeżdżam na wieś na dwa tygodnie. Daje wam długi rozdział, który powinien was zadowolić. Jeszcze nie mam dokładnych planów jak potoczą się losy Shikamaru i Temari, ale prawdopodobnie jakoś ich złączę. Jak? Jeszcze nie wmyśliłam. Przepraszam, że nie było nic o SasuSaku. Mogę was jedynie zapewnić, że w następnym rozdziale napisze o nich sporo:) Nauczyłam się robić filmiki. To pierwszy- o mojej ulubionej parze. Umiem robić też avki z poszczególnych momentów Naruto. Następnym razem postaram się je dać. (nie są jeszcze zrobione). Czy coś jeszcze... Powiadomie te osoby które wpisały się do księgi. Ale jakoś mało tam wpisów, więc ci których tam nie ma niech się dopiszą! Pozdrawiam. A tu filmik:) A! Dzięki za tyle komentarzy jesteście wielcy!
5 No wreszcie >> wtorek, 17 lipica 2007 10:53:04 Dzisiaj krótko. Nie mam ochoty pisać, jutro wyjeżdżam itp. Wpisywać się do księgi jak chcecie być informowani! Dzisiaj informuje tylko tych co utkwili mi w pamięci, jak przyjadę w piątek zajme się tymi którzy nie wiedzą o newsie:)
Hinata ani razu nie popatrzyła w oczy Naruto. Dziewczyna nie wiedziała co tu robi. Powinna dawno uciec, jednak nie mogła, nie była w stanie wykonać żadnego rodzaju ruchu.
-Naruto ja...- zaczęła z rumieńcem
Chłopak nie przerwał jej, chciał usłyszeć słowa dziewczyny. Czy powie mu prawdę, czy też coś wymyśli.
-To skomplikowane –ciągnęła – Nie umiem tego wyrazić słowami…
-Trudno –odparł
Hygua poczuła się nieswojo, chłopak stał się jakiś inny. To nie był ten sam gadatliwy, pogodny i wyrywczy Naruto którego znała.
-Ja... przepraszam –wyjąkała –Jest już późno...
Hinata umyślnie zrobiła krok do tyłu. Później szybko wybiegła z pokoju.
-Ach ta Hinata –westchnął Naruto
Sakura zawiązała opaskę, a następnie uczesała włosy. Postanowiła pójść do wioski. Szybko wyszła z domu. Od razu dostrzegła kwiaciarnie Yamanaka, której nie znosiła. Nie miała zamiaru tam wejść i nakrzyczeć na Ino, więc szybko przeszła obok sklepu.
-Sakura! –usłyszała głos blondynki
Z początku Haruno nie wiedziała gdzie znajduje się Ino, jednak gdy się rozejrzała zobaczyła za sobą cień dziewczynyi.
-Myślałam, że do nas wstąpisz i kupisz kwiatka -uśmiechnęła się pogardliwie - Wiesz... uważam, że Sasuke i ja będziemy doskonałą parą, wprost idealną -zamknęła marzycielsko oczy
-Zamknij się! -wrzasnęła Sakura –Nie wiem co zrobiłaś z Sasuke, ale jestem pewna, że to ty go pocałowałaś, a później on sprał ci tyłek!
Yamanaka posłała jej złe spojrzenie. Haruno podeszła bliżej dziewczyny.
-Jak jeszcze raz go tkniesz będziesz miała do czynienia ze mną
-Nie boje się ciebie -wyrwała zbuntowana niebieskooka- Sama uważaj, przecież wiesz, że jesteś ode mnie słabsza!
Na ten ostro zadany cios Sakura poczuła, że traci cierpliwość. Rzuciła się na Ino, obie upadły na ziemie.
-Pożałujesz! –wrzasnęła uderzając blondynkę w twarz. Tamta cicho jęknęła. Następnie z wielką mocą zrzuciła z siebie różowo włosom.
-Oszalałaś?! –spytała
Sakura odbiegła. Z jednej strony była szczęśliwa, że walnęła Ino, a z drugiej uważała, że zawładnęła ją ogromna złość. Dobiegła do domu..
Tenten położyła się na trawie, Neji nadal siedział. Czuł, że z każdą minutą traci chęć do wyznania Tenten swoich uczuć. Chłopak pomyślał, że nie powinien tak się zachowywać.
-Tenten… -dziewczyna otworzyła oczy na znak, że słucha -Muszę ci powiedzieć, że jesteś dla mnie kimś bliższym od…przyjaciółki z drużyny –zaczął powoli
Dziewczyna poczuła, że robi się czerwona i zaczyna być jej cieplej.
-I...i..i… ? –spytała zmieszana-…Co?
-To, że… chyba się w Tobie zakochałem i chcę poznać co czujesz ty –dokończył
-Ja, co czuje? –spytała samą siebie- Chyba to samo –lekko się uśmiechnęła
Oboje poczuli wielką ulgę i radość. Czy to oznaczało, że są w sobie zakochani? Brunetka usiadła obok chłopaka,a następnie chwyciła jego dłoń.
-To miłość o którą trzeba walczyć –przyznała
Nagle z krzaków wyszły dwie postacie. Jedna była wyższa od drugiej o dobre kilkanaście centymetrów.
-Neji! Tenten! –krzyknął głos Lee
Para zobaczyła rozpromienionego Rocka,a za nim równie zadowolonego sensei.
-No... wreszcie was znaleźliśmy-powiedział zmęczonym głosem Gai –Możemy kontynuować swoje poszukiwania, zrobimy to jednak rano, teraz niech wszyscy zasną
Tenten z uśmiechem zamknęła powieki w pogrążyła się w głębokim śnie.
następny dzień
Sasuke zobaczył na wzgórzu Sakurę. Skulona dziewczyna siedziała pod drzewem, dostrzegł na jej twarzy łzy. Chłopak domyślił się dlaczego dziewczyna w taki sposób go potraktowała i dlaczego teraz płacze. Podszedł do niej sugerując swoją miną i gestami, że spotkał ją przypadkowo.
-S-Sasuke –wyjęczała Haruno –Co tu robisz?
-Przyszedłem pochodzić –odparł ostro –Przypadkowo się spotkaliśmy.
Na twarzy Sakury pojawił się uśmiech. Powoli otarła łzy z twarzy, a następnie powoli wstała.
-Mam jedno pytanie –zaczęła –Czy podoba ci się Ino?
-Nie –odparł
Dziewczyna poczuła wielką radość. Jej oczy zaświeciły, czuła, że jest bezpieczna.
-On jej nie kocha! Mam jakieś szansę! –pomyślała zachwycona
Dziewczyna spuściła głowę.
-Sasuke –zaczęła- Czy to oznacza, że jesteś wolny?
Uchiha nie odpowiedział, odszedł mówiąc tylko „nic mnie z nikim nie łączy”
Sakura na te słowa położyła się na ziemi i zamknęła oczy.
”Kiedyś będziemy razem.”
Kilka filmików z moją ulubioną muzyką w filmikach:) Nie są to moje ulubione pisosenki, chociaż jedne z ulubonych:)
Hinata
Sasusaku
TemaShika
NejiTenten (Ten mi się podobał bo były ujęcia z shippudenów
4 Miłość nie sługa >> sobota, 7 lipica 2007 18:56:41 Nie mogę powiedzieć, że nie pisałam długo. Wyjechałam i nie miałam czasu: tyle:) Teraz daje wam przydługą, trochę nudnawą notkę. Jest wiele wątków, ale niektóre z nich są długie. Miłego czytania i dzięki za te 11 komentarzy i 12 favów. Pozdrowienia dla wszystkich czytelników.
Temari i Shikamaru zasiedli w ładnie położonym miejscu.
-Co chcecie? -spytał kelner
-Wodę -odparła mało zainteresowana blondynka
-Ja chcę to co zawsze -powiedział chłopak
Po chwili kelner przyniósł dwa napoje. Jednym była woda, a drugim ciastko całe w czekoladzie.
Para szybko zjadła. Potem jednocześnie wstali. Poszli wspólnie ulicą Konoha.
-Gdzie mieszkasz -spytał nagle Shikamaru spoglądając na dziewczynę
-W jednym z... domów -odparła
W końcu doszli do małej chaty.
-To tutaj –uśmiechnęła się- Cześć, było naprawdę... miło
–Mi też –odparł Shikamaru z wymuszonym uśmiechem
Chłopakowi chciało się spać. Nie myśląc, że stoi przy Temari zamknął marzycielsko oczy. Dziewczyna ze złością popatrzyła na Shikamaru, a następnie weszła do domu trzaskając przy tym agresywnie drzwiami.
-Miłego dnia! –powiedziała tylko
Czarnowłosy ze zmęczeniem usiadł na trawie.
-Baby -pomyślał
Tsunade wezwała Gaia do swojego gabinetu.
-Mam dla waszej drużyny misje -zaczęła jak zobaczyła u progu jonina- Udacie się do kraju ognia, wioska ta została zaatakowana, musicie odzyskać zwoje zawierające ważne wiadomości -ciągnęła
Sensei przytknął, a następnie wyszedł. Poszedł zawiadomić geninów o misji. Gdy doszedł do codziennego miejsca spotkań nikogo jeszcze nie było. Leniwie usiadł na trawie. Po minucie przyszedł Lee i Neji, Tenten jeszcze nie było.
-Ktoś może wie gdzie jest Tenten? -spytał Gai
Hyuga i Lee milczeli. Brunetka po kilkunastu minutach przybyła. Nie była ani trochę przejęta swoim spóźnieniem. Usiadła pomiędzy Neji'm i Lee.
-Możemy chyba zacząć -uśmiechnął się sensei -Wyruszamy do kraju ognia gdzie musimy odzyskać zwoje, ruszamy teraz!
Drużyna wstała, a następnie poszła za joninem. Rock szedł obok Gai'a natomiast Tenten i Neji szli dalej od przywódcy.
-Dlaczego się spóźniłaś? -zapytał Neji -Zawsze przychodziłaś na czas.
-Tak przychodziłam -odpowiedziała powstrzymując się od rumieńca- Musiałam coś zrobić...
-Acha -rzekł zmęczony
Para ze zmieszaniem szła obok siebie. Każdy chciał spytać się o to samo: co czuje?
Naruto otworzył drzwi. Zobaczył Kibę i Akamaru. Domyślał się przyczyny wizyty chłopaka. Uzumaki był zmęczony, nie miał ochoty na rozmowę z chłopakiem.
-Po co tu przyszedłeś? -spytał powoli
-Chodzi o Hinate -powiedział -Wiesz... ja ją kocham...
Blondyn zmieszał się.
-Tak, wiem -odparł
Kiba nie wiedział skąd chłopak o tym wie jednak w tym momencie nie chciał tego wyjaśniać. Podszedł bliżej Naruto.
-Ona kocha ciebie, a nie mnie -zaczął z wyrzutem -Czy ją kochasz?
-Oczywiście, że nie -odparł zdumiony
Brunet poczuł ulgę. Jednak radość ta nie trwała długo gdyż przypomniał sobie słowa Hinaty. Poczuł, że za chwilę wybuchnie. Miał wielką ochotę zrobić coś Naruto, chociażby stoczyć z nim walkę.
-Chcę aby pokochała mnie –powiedział jak wariat
Naruto naprawdę się wściekł. Postanowił zirytować znajomego swoją wypowiedzią.
-Wiesz –wskazał na siebie z dumą –Mam urok, nic dziwnego, że ktoś taki jak ty nie może się równać z kimś takim jak Naruto Uzumaki, przyszły Hokage –rzekł
Kiba nie wytrzymał. Z zapałem rzucił się na blondyna, który zdążył odskoczyć.
-Uspokój się –powiedział ze zdziwieniem
-Zamknij się –wrzasnął brunet, Akamaru przytknął.
Hinata szła powoli ulicą, przechodziła akurat obok mieszkania gdzie mieszkał Naruto. Usłyszała uderzenia w podłogę i inne hałasy. Nie miała wątpliwości- dochodziły one z domu Uzumakiego. Szybko pobiegła w stronę domu. Wbiegła po schodach i wyjrzała przez drzwi mieszkania Naruto, które były uchylone. Zobaczyła Naruto i Kibę stojących naprzeciwko siebie. Na ciele blondyna było parę zadrapań, natomiast na ręce Kiby była krew. Dziewczyna nie mogła na to patrzeć.
-To wszystko przeze mnie –myślała –Kiba tu przyszedł i... Co ja mogę zrobić?
Hyuga pchnęła drzwi i pewnie przez nie wkroczyła.
-Kiba –zaczęła z rumieńcem –Naruto
Chłopacy przestali.
-Hinata... ja przepraszam –powiedział zmieszany Kiba
Naruto przyjrzał się dziewczynie. Nie wiedział co zrobić. Najchętniej by z nią porozmawiał, ale co dalej?
-Naruto, ja przepraszam, to przeze mnie. Ciebie też przepraszam Kiba, wiem co... –zawiesiła głos
-Wiem –przyznał chłopak
Kiba opuścił pokój, w którym została czarnowłosa i chłopak.
Gai rozejrzał się po kraju ognia w którym przebywali.
-Tsunade mówiła, że zwoje ukryte są gdzieś w tym lesie -zaczął -Jest duży, więc podzielę was na pary, Ty Neji poszukasz zwoi z Tenten, a ja zrobię to... -jego uśmiech zabłysł -...z Lee
Dziewczyna pierwszy raz w życiu wolałaby być na miejscu Lee. Nie chciała wspólnie z Hyugą szukać zwoi. Na jej twarzy pojawił się rumieniec który tak usilnie ukrywała.
-Chodź Tenten -zaczął Neji
Brunetka powoli poszła za przyjacielem. Milczeli, szli w dużej odległości, Naji czasami swoją techniką prześwietlał obszary wyszukane przez Tenten. Nastał ciemny wieczór.
-Chyba musimy wracać –powiedziała Tenten
Neji pokiwał twierdząco głową. Poszli tam gdzie mieli spotkać się z Lee i sensei. Para nie mogła znaleźć drogi. Zgubili się.
-Świetnie –wyrwała Tenten –Spędzimy tu noc, nie umiesz zapamiętać drogi –skierowała pytanie do chłopaka
Neji westchnął. Nie wiedział dlaczego Tenten stała się taka dziwna, nietypowa. Usiedli na trawie.
-Mam nadzieję, że jutro znajdziemy Gai’a –rzekła znudzona Tenten
Neji odwrócił się w stronę dziewczyny. To było idealne miejsce na powiedzenie sobie wszystkiego.
-Dlaczego to wczoraj zrobiłaś? –spytał
-Co?
-To
Dziewczyna nie miała siły droczyć się z chłopakiem. Jednak wolała to robić niż odpowiedzieć na pytanie. Odpowiedz była prosta: podobał jej się. Ukrywała to z całych swych sił, jednak nie mogła tego robić przez całe życie. Pobrała powietrze.
-Zrobiłam to bo... –nie była wstanie dokończyć
-Bo –przyspieszył jej odpowiedz Neji
-Jesteśmy przyjaciółmi –skłamała
Hyuga popatrzył na dziewczynę, czuł, że kłamała.
Sakura dobiegła do swojego pokoju. W jej domu nikogo nie było. Nie mogła w to uwierzyć.
-Jaka byłam głupia –myślałam
Zielonooka gdy tylko zamykała oczy widziała krótki, ale cudowny pocałunek Sasuke z Ino. Czuła się okropnie, jak chłopak mógł jej na to pozwolić?! Dziewczyna po chwili zorientowała się, że nie ma opaski genina. W jej oczach uzbierało się pełno nowych łez.
-Jak mogłam ją zgubić –pomyślała siadając na łóżku –Pewnie ktoś ją sobie wziął
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Dziewczyna otarła łzy, a następnie wstała.
Nacisnęła klamkę. Zobaczyła Uchihe, miała ochotę wygonić go z mieszkania.
-Co tu robisz? –spytała z oburzeniem
Sasuke nie chętnie podał Sakurze granatową opaskę.
-Chyba ją zgubiłaś –zaczął
-Dzięki –burknęła odbierając opaskę
Powoli zamknęła drzwi mówiąc tylko: wracaj do swojej pięknej blondynki! komentarze [11]
3 Wyznanie >> piątek, 29 czerwca 2007 22:39:20 Naruto szedł powoli ulicą w Konoha. Nie wiedział co ze sobą zrobić dzisiejszego dnia. Zobaczył w oddali Kibę, który samotnie, nie licząc Zakamaru siedział na ziemi. Uzumaki już chciał podejść do bruneta, ale zobaczył Hinate, która usiadła obok znajomego.
-Może się umówili –pomyślał z uśmiechem
Blondyn cicho zakradł się do pary.
-O czym chciałeś ze mną porozmawiać? –spytała Hinata ku zdziwieniu Naruto bez swojego typowego skrępowania.
-Wiesz... jesteśmy przyjaciółmi... i chciałem cię spytać, czy ktoś... ci się podoba? –wydusił
Hyuga nie wiedziała co odpowiedzieć. Ufała Kibie z całego serca, ale czy chłopak na pewno nikomu nie powie. Zrobiła się czerwona. Nie była w stanie wydusić nawet pierwszej litery imienia wybrańca. Kiba widząc, że dziewczyna jest zawstydzona pomyślał, że Hinata kocha właśnie jego.
-Wiem kogo masz na myśli –powiedział szybko
-Naprawdę? –wyrwała zdenerwowana
Chłopak momentalnie pokiwał twierdząco głową.
-To kto to? –spytała
-Ja –wskazał na siebie z lekkim uśmiechem
Hinata nie wiedziała co powiedzieć. Jak chłopak mógł do takiego czegoś dojść. Hyuga postanowiła, że powie całą prawdę- CAŁĄ.
-Nie to nie ty –rzekła z nieludzkim rumieńcem –Jesteśmy przyjaciółmi, ale nic większego mnie z tobą nie łączy... –ciągnęła
Kiba szybko pobrał powietrze, czuł, że wyszedł na kompletnego idiote.
-To kto to?
Shikamaru poszedł w stronę akademii gdzie miał poznać nowych uczniów. Dopiero gdy był w połowie drogi przypomniał sobie, że odwiedzi go dziewczyna z kraju piasku –Temari. Nara doszedł do budynku gdzie kiedyś spędzał cudowne drzemki. Wszedł ostrożnie do klasy, w której siedziało pełno studentów. Było głośno.
-O pan sensei –krzyknęła jedna dziewczynka wstając z krzesła
Gdy klasa zorientowała się, że chinin jest w klasie hałasy ustały. Shikamaru dostrzegł na ostatniej z ławek Temari.
-A jednak przyszła –pomyślał siadając przy biurku nauczyciela
Miał ogromną ochotę na drzemkę, jednak wiedział, że musi poprowadzić lekcję wstępną. Wstał powoli z wygodnego krzesła.
-Witam wszystkich na lekcji pierwszej –zaczął cicho –Nazywam się Shikamaru... Sensei- Sensei- shikamaru –dokończył z lekkim zadowoleniem
Jeden z uczniów podniósł rękę.
-Mów –rozkazał
Chłopiec z uśmiechem spojrzał na nowego nauczyciela sztuki ninjutsu.
-A co będziemy robić? –spytał
-Uczyć się wielu technik –odparł zmęczony
Uczeń zajął miejsce. Więcej pytań nie było. Shikamaru ponownie zajął swoje krzesło.
-Dzisiaj... nauczę was techniki przemiany –rzekł –Ktoś może ją umie?
W klasie zagościła cisza. Jednak po chwili jakaś młoda dziewczynka podniosła dłoń.
-Ja umiem –wykrzyknęła ożywiona
Czarnowłosy przyjrzał się dziecku. Z pewnością należało do klanu Sanahu, ponieważ na ręce miała Bliznę w kształcie kunia charakterystycznego dla członków tego klanu.
-Pokaż klasie –powiedział zapraszając dziewczynkę na środek - Przemień się w jakąś osobę która siedzi w tej klasie.
Dziewczynka szybko rozniosła swoje spojrzenie po ninja.
-Przemiana –rzekła
Przed Shikamaru stanęła trochę nieudana kopia Temari. Blondynka bowiem miała na sobie czerwoną sukienkę.
-Bardzo dobrze, w prawdzie kopia nie jest idealna, ale jak na twój wiek jest bardzo dobra- rzekł
Temari lekko się zarumieniła.
Lekcja się skończyła. Wszystkie dzieci wybiegły z klasy. Została tylko Temari i Shikamaru. Dziewczyna podeszła do chłopaka.
-Dobrze ci poszło –zdradziła
-Przyszłaś popatrzeć... –urwał
-Przecież mówiłam że przyjdę
-Wiem, ale myślałem, że tylko... tak mówiłaś –odparł zmieszany
Para ze zmieszaniem patrzyła sobie w oczy.
-Zapraszam cię do kawiarni w Konoha –rzekł
-Zgadzam się –uśmiechnęła się i chwyciła go za rękę
Sasuke poszedł na spacer. Był wypoczęty. Dzisiejszy dzień chciał przeznaczyć w całości na trening. Nie wiedział, że coś mu tą myśl przeszkodzi... Jakaś osoba wskoczyła na jego plecy, tak, że Uchiha ledwo nie stracił równowagi.
-To może być tylko Sakura albo Ino –pomyślał
Chłopak strącił napastniczkę na ziemie. Była to Ino.
-Sasuke –rzekła z uśmiechem
-Co ty wyprawisz? –spytał
Dziewczyna zamilkła. Zobaczyła po drugiej stronie ulicy pogodną Sakure. Wiedziała co zrobić. Yamanaka stanęła na przeciwko złego Sasuke. Gdy różo włosa odwróciła głowę w stronę ukochanego blondynka pocałowała go szybko w usta. Haruno nie mogła w to uwierzyć. Czuła się zdradzona, zaczęła biec w stronę swojego domu.
Uchiha wściekle odepchnął dziewczynę.
-Ty wariatko, odczep się ode mnie ,co ty sobie wyobrażasz? –spytał ze swoim morderczym spojrzeniem
Ino ze smutkiem odbiegła od Sasuke.
Chłopak miał ochotę ją zabić...
Kiba szybko szedł ulicą. Wracał do domu. Nie mógł uwierzyć w to co usłyszał od Hinaty. Gdy doszedł do mieszkania podszedł do wielkiego drzewa. Zaczął ze wściekłością uderzać w korę rośliny.
-Dlaczego ona go kocha? –pomyślał -Podoba mi się Naruto –wyjąkała Hyuga –Nie podoba, ale ja go kocham...
Kiba zacisnął dłonie.
-Ale..dlaczego? –zapytał z żalem
Hinata zrobiła się czerwona.
-To uczucie, które nigdy nie zgaśnie –przyłożyła dłoń do piersi
Para milczała. Hinata była zawstydzona, Kiba wściekły. Naruto być może jest miły, ale co z tego. Czemu dziewczyna którą kocha wybrała blondyna?!
Naruto słyszał każde słowo Hinaty. Nie wiedział co począć. Hyuga go kochała, to wiedział, ale co czuje on sam? Miłość, przyjaźń czy nienawiść? Uuzmaki bezradnie usiadł na swoim łóżku. Ktoś zapukał do drzwi.
Blondyn usłyszał sumienne szczekanie.
Coś dodałam, proszę bardzo. Proszę o trochę komentarzy, tylko żeby było ich więcej, nie ponownie 6. Pozdrawiam. Zmieniłam szablon, mi się podoba,a wam, proszę o opinnie. komentarze [12]
2 A jednak! >> środa, 27 czerwca 2007 18:54:59 Sakura z płaczem biegła do swojego domu. Z jednej strony była wściekła, a z drugiej cieszyła się głupio, że zobaczyła Uchihę. Tak go kochała... Była skłonna walczyć z Ino na śmierć i życie o względy chłopaka, gdyby tylko poszedł popatrzeć. Po dziesięciu minutach doszła do swojego domu gdzie mieszkała wspólnie z matką. Pchnęła energicznie drzwi, które przypadkowo walnęły ją w nogę tak, że nie mogła powstrzymać się od przeraźliwego wrzasku, który od razu rozniósł się po całym mieszkaniu państwa Haruno. Matka Sakury szybko podeszła do córki.
-Co to za zwyczaj krzyczeć w domu!? –spytała zła
Sakura posłała jej złe spojrzenie. Była wściekła. Najpierw te nieudane urodziny Sasuke, później denerwujące drzwi, a teraz wrzaskliwa matka... Bez słowa wślizgnęła się do swojego pokoju. Usiadła spokojnie na łóżku. Dziewczyna planowała co by tu zrobić żeby zdobyć Uchihe. Do głowy przyszło jej wiele pomysłów jednak żaden nie wydawał się na tyle sensowny aby się udał.
-Nie będę zniżała się do poziomu Ino! –pomyślała zaciskając dłonie
Różo włosa zamknęła oczy.
-Już wiem! –krzyknęła po chwili podekscytowana
Shikamaru ze zdziwieniem przyjrzał się pięknej blondynce. Czego od niego chcę?
-Zamierzam zmienić wioskę, może zostanę w Konoha –powiedziała ze skrępowaniem
-Ach –mruknął -Mam nadzieję, że Konoha ci się spodoba
Temari uśmiechnęła się. Nie wiedziała co powiedzieć. Chłopak wyglądał na strasznie leniwego, ale coś ją do niego ciągnęło. Urok? Spojrzała na jego opaskę, która należała do shinobi pełniącego funkcję chunina.
-Widzę, że jako jedyny zostałeś chuninem –wydusiła z lekkim uśmiechem
-No... tak –odparł ze zmieszaniem – Wszystko jest takie wkurzające..., zostałem tym chuninem dwa tygodnie temu. Jutro mam uczyć o sztuce ninjutsu w akademii. –ciągnął
-Mogła bym... popatrzeć? –spytała zaciekawiona, ponieważ była ciekawa jak chłopak poprowadzi lekcję
-Jasne –odparł –A teraz jeśli pozwolisz wrócę do drzemki
Shikamaru zamknął oczy. Temari poszła dalej. Już nie mogła się doczekać...
Neji cały dzisiejszy dzień zamierzał trenować. Ktoś zapukał do drzwi jego domu. Chłopak szybko otworzył, zobaczył zdyszaną Tentem.
-Neji! –krzyknęła –Co ty tu jeszcze robisz???
Hyuga z podejrzeniem przyjrzał się brunetce.
-O co ci chodzi Tenten? –zapytał zdenerwowany
Dziewczyna spojrzała w jego oczy ze zdziwieniem. Czyżby Nejiemu coś się stało, nigdy o niczym nie zapomniał. Do dzisiaj.
-Sensei Gai miał dzisiaj nas czegoś uczyć, mówił to wczoraj –powiedziała
Hyuga dopiero teraz przypomniał sobie o spotkaniu, Nie mógł uwierzyć, że o tym zapomniał.
-Za chwilę tam będę –rzekł
-Chodź natychmiast! –pociągnęła go za ramię –Lee się wścieka, bo nie możemy zacząć bez ciebie –dokończyła
Neji westchnął, a następnie pobiegł za Tentem.
-Sensei! –krzyknął Rock –Ja chcę zaczynać!
Gai ciężko westchnął.
-Zaczniemy jak przyjdzie Tenten i Neji
Lee bezradnie usiadł na trawie. Nagle zerwał się z trawy.
-A może sensei nauczy mnie jakiejś zakazanej techniki –uśmiechnął się
Jouin zaprzeczył. W końcu oczekiwani ninja przybyli.
-Wreszcie jesteś Neji! –wrzasnął Lee
-Czemu się nie zjawiłeś? –wyrwał Gai
Hyuga spojrzał w duże oczy Lee. Nic nie odpowiedział. Zmęczony sensei stanął przed drużyną.
-Dzisiaj potrenujecie współprace w grupie, brakuje wam tego –rzekł
-Tak jest! (osu!) –krzyknął czarnowłosy z pogodną miną
-Świetnie –odparł Gai
Jouin związał na nodze Lee supeł, a następnie
Zrobił to samo na nogach pozostałych. Później wszystkie supły związał tym samym sznurkiem. Byli połączeni.
-Macie przejść cały las Konoha w takim stanie jak teraz jesteście –rzekł
-A jaką ma długość? –spytał Lee
-W milach 40 –odparł
Drużyna zgodnie poszła do lasu. Pierwszy szedł Lee za nim Tentem, a na końcu Neji. Z początku wspólne chodzenie szło im dobrze, ale gdy na kiedyś piaskowej ścieżce pojawiły się duże kamienie zaczęli Się potykać.
-Może się rozwiążemy, a na końcu wędrówki zwiążemy, sensei nie zauważy –zaproponowała zmęczona Tentem
Lee posłał jej wściekłe spojrzenie.
-To oszustwo –zauważył
Pomysł Tentem nie przeszedł, szli dalej związani. Lee dostrzegł w oddali pięknego królika. Przystanął. Tenten nie zauważyła chłopaka, więc lekko trąciła go swoją nogą w kostkę. Rock wpadł na wielki kamień ,przewrócił się na dziewczynę, która od razu runęła na Hyuge. Zdezorientowany Neji pod ciężarem Tenten upadł na kamienie. Dziewczyna zarumieniła się gdy zobaczyła, że leży na chłopaku. Neji spojrzał w brązowe oczy znajomej. Ze zmieszaniem wstał z ziemi lekko podnosząc dziewczynę. Lee nerwowo zaczął drapać się po głowie.
-Przepraszam –rzekł
Hyuga westchnął.
-Chodźmy już! –powiedział
Drużyna poszła dalej.
Sakura następnego dnia poszła do domu Sasuke. Chłopak od razu otworzył.
-Sakura? -spytał zdziwiony
Dziewczyna była ubrana w długą ozdobną sukienkę. Na głowię miała wianek z różnych kwiatów, a jej włosy były spiętę.
-To ja -uśmiechnęła się uwodzicielsko
Uchiha nie wiedział o co jej chodzi. Po co się tak ubrała?
-Czego odemnie chcesz? -spytał
Haruno podeszła bliżej ukochanego. Dotknęła ostrożnie jego dłoń.
-Chciałam zaprosić cię na śniadanie -rzekła z wielkim rumieńcem
Sasuke z podejrzeniem spojrzał w oczy dziewczyny, były radosne jak by się zgodził.
-Czemu chcesz... żebym z tobą poszedł? -spytał
-Sasuke, przecież cię kocham -przyłożyła dłń do serca -Chcę spędzać z tobą jak najwięcej czasu.
Sasuke postanowił się zgodzić.
-Dobrze, ale to nic nie oznacza, robię to tylko aby... -urwał
Haruno szeroko się uśmiechnęła.
-Chodź! -krzyknęła
Chłopak ulegle powędrował za dziewczyną.
Sakura zaprosiła Sasuke do wielkiego pokoju. Chłopak nic nie mówiąc usiadł na krześle. Sakura przyniosła mu jakieś jedzenie.
Zjedli. Haruno była taka szczęśliwa, zwykły posiłek z ukochanym wiele dla niej znaczył. Para całe śniadanie milczała. Zielonooka tylko raz wspomniała o nowej technicę którą opanowała na co Uchiha jedynie mruknął. Później dziewczyna odprowadziła go do drzwi.
-Bardzo dziękuje ,że się zgodziłeś -wydusiła
Sasuke milczał.
-Dziękuje Sakura -powiedział bez przekonania, że komuś dziękuje
Różo włosa chciała pocałować chłopaka jednak wiedziała ,że nic tym nie osiągnie, tylko pogorszy sprawę.
-Do zobaczenia Sasuke -pomachała mu gdy chłopak oddalił się od domu
Po dwóch godzinach Neji, Tenten oraz Lee wyszli z lasu. Czekał tam sensei Gai.
-Bardzo dobrze -zaczął -Zdaliście swój test
Lee zaczął wymachiwać radośnie rękami i skakać do góry (jak się odwiązali).
Drużyna wspólnie poszła w kierunku swoich mieszkań. Pierwszy doszedł Lee.
Została tylko Tenten i Neji.
-Przepraszam, że wtedy na ciebie wpadłam -powiedziała
-Nic się nie stało -odparł
W końcu Neji doszedł do swojego domu. Dziewczyna gdy zobaczyła, że chłopak wchodzi do środka szybko do niego podbiegnęła.
-Część! -rzekła i delikatnie pocałowała go w policzek
Tenten odbiegła, Hyuga nie wiedział co myśleć.
Dzisiaj bardziej romantycznie. Pewnie jest trochę błdów, bo notka jest długa i nie chciało mi się sprawdzać **odycha ciężko*/ Dzięki za pierwsze komentarze. A co do naszych kochanych par- Ino nie będzie z Sasuke, nie lubię jej,a jak wam nie podoba się ta para to proszę bardzo. Ale będzie występowała. komentarze [5]
1 Życie codzienne >> czwartek, 21 czerwca 2007 16:29:10 Sakura szła jedną z ulic w Konoha. Dzisiaj były urodziny Sasuke. Oczywiście chłopak nikomu o tym nie powiedział ,ale dziewczyna wiedziała zupełnie wszystko o swoim ukochanym Uchihie. Chciała dać mu coś wyjątkowego ,więc poszła na piękną łąkę gdzie chciała zerwać pełno kwiatów ,które dała by mu w prezęcie. Kiedy doszła na piękną kolorową polanę zobaczyła swoją dawną przyjaciółkę ,obecną rywalkę ,Ino Yamanaka.
-Co tu robisz? –spytała szybko
-Myślałam ,że to oczywiste ,zbieram kwiaty na urodziny Sasuke –powiedziała pokazując zielonookiej jedną z czerwonych ,pachnących róż
Sakura posłała jej wściekłe spojrzenie. Postanowiła ukrywać swoją złość. Najpierw spojrzała obojętnie w niebieskie oczy dziewczyny ,a później powoli oddaliła się od miejsca gdzie dziewczyna zrywała kwiaty.
Sakura podobnie jak Ino pozrywała wszystkie najpiękniejsze kwiaty ,zrobiła z nich dwa bujne bukiety. Miała zamiar podarować cudowny prezent przed Ino ,więc gdy tylko skończyła przygotowywać kwiaty wyruszyła do mieszkania Sasuke. Zobaczyła przy drzwiach Ino ,która wręczała swój bukiet czarnowłosemu. Haruno chciała rzucić się na dziewczynę ,ale postanowiła podsłuchać jej rozmowę.
-Proszę Sasuke ,to dla ciebie! –rzekła z pogodnym uśmiechem
Uchiha spojrzał na dziewczynę,. Nie wiedział o co jej chodzi.
-Czego od mnie chcesz? –spytał z grobową miną
-Ja? Dzisiaj są twoje urodziny... chcę dać ci te kwiaty –wskazał na bukiet
Sasuke przeniósł wzrok na rośliny. Nie wiedział co zrobić. Najchętniej chciał zamknąć drzwi ,ale pomyślał ,że to miłe ,żę dziewczyna pamiętała o dniu jego urodzin.
-Dobrze –powiedział tylko
Ino z lekkim rumieńcem wręczyła prezent chłopakowi.
-Nie chcę kwiatów ,weź je! –powiedział ostro
-Ale to ode mnie ,twojej ukochanej –powiedziała głośno
-Nie jesteś moją ukochaną ,idź sobie -zaczął powoli – Jesteś bardziej denerwująca od Sakury.
Różo włosa ze smutkiem usłyszała słowa Sasuke. Miała ochotę płakać ,krzyczeć ,popełnić samobójstwo. Nie wierzyła. Sasuke ją kocha ,nigdy nie powiedział by o niej czegoś takiego!
Ino ze smutkiem opuściła próg mieszkania Sasuke. Różo włosa nie marnując czasu podbiegła do Uchihy ,który nie zdążył zamknąć drzwi.
-Sasuke! -krzyknęła uśmiechnięta
Zmęczony czarnowłosy najpierw wszedł do środka domu ,a później zamknął drzwi. Sakura nie mogła w to uwierzyć.
-Sasuke! Otwórz! -zaczęła walić w drewniane drzwi
Jednak Uchiha nie otworzył. Speszona Haruno wróciła do domu.
Shikamaru siedział na trawie wpatrzony w błękitne niebo. Marzył o długiej drzemce. W oddali zobaczył naburmuszoną i wściekłą Ino. Dziewczyna gdy zobaczyła chłopaka z drużyny szybko do niego podeszła.
-Shikamaru! -krzyknęła głośno
-Ino? Co się stało? -spytał mało zainteresowanym głosem -Sasuke nie przyjął tych kwiatów z uśmiechem
-Oczywiście ,że nie -krzyknęła -Nie wierze ,że Sasuke by tak postąpił -ciągnęła -Osobiście uważam ,że ktoś zawładnął jego ciałem.
Nara ciężko westchnął ,położył się na ziemi. Zdenerwowana blondynka tupnęła nogą.
-Jesteś taki leniwy ,wszystko masz w nosie ,nie wiem jak zostaniesz ninja! -powiedziała szybko
Jednak Shikamaru pogrążył się już w głębokim śnie. Dziewczyna szybko odeszła.
Naruto podglądał w dyskrecji jakąś piękną kobiete. Niespostrzegł się ,że stoi za nim Hinata.
-Naa-naru-too -wyjąkała z wielkim rumieńcem
Uzumaki aby nie okazywać zainteresowania kobietą szybko odwrócił swoją głowę w strone Hyugy.
-Hinata ,miło cię widzieć -skłamał ,ponieważ osobiście wolał przyglądać się pięknej damie -Co tu robisz?
Dziewczyna spojrzała w błękitne oczy chłopaka.
-Przechodziłam tutaj i zobaczyłam ciebie -rzekła -Pomyślałam ,że mogłabym z tobą porozmawiać...
-Niby o czym? -wyrwał zdenerwowany ,bo kobieta ,którą obserwował odeszła
Zdenerwowana Hinata zamknęła oczy.
-Do zobaczenia Naruto! -powiedziała odbiegając
-Ale ona dziwna -pomyślał Uzumaki
Temari opuściła wioskę piasaku. Chciała zapomnieć o wszystkich smutnych wspomnieniach związanych z jej mroczną przeszłością. Postanowiła odwiedzić Konoha. Gdy weszła do wioski było ciepło. Dziewczyna poszła przed siebie ,weszła do miejsca gdzie znajdowało się pełno stoisk. Zobaczyła znajomą twarz.
-To przecież ten chłopak ,z którym przegrałam swoją walkę -pomyślała -Ten od cieni...
Blondynka nie tracąc czasu podeszła do Shikamaru.
-Hej ,ty! -krzyknęła gdy spostrzegła ,że chłopak śpi
Czarnowłosy otworzył swoje małe ,przymrużone oczy.
-Czego chcesz? Nie widzisz ,że śpię... -powiedział mało zainteresowany
-Ja...przepraszam. -powiedziała zmieszana -Jestem Temari ,walczyłam z tobą!
-Temari? -pomyślał -To ta z krainy ukrytej w piasku...
Shkikamaru ospale wstał.
-Paamiętam cię -rzekł -Po co tu przyszłaś?
Moja pierwsza notka. Zrobiłam szablon i av. Będzie to love strory ,ale historia rozkręci się w drugim-trzecim rozdziale:) Pozdrawiam.
A i moje ulubione pary
Temari-Shikamaru
Naruto-Hinata
Neji-Tenten
Sakura-Sasuke/
Ino- Sasuke/ komentarze [6]